MARKSIZM

 

MARKSIZM  DLA  NIEWTAJEMNICZONYCH

„Żadna formacja społeczna nie ginie, zanim nie rozwiną się wszystkie te siły społeczne, którym daje ona dostateczne pole rozwoju, a nowe wyższe stosunki produkcji  nie zjawiają się nigdy na jej miejsce, zanim w łonie starego społeczeństwa nie dojrzeją materialne warunki ich istnienia. Toteż ludzkość stawia sobie zawsze tylko takie zadania, które może rozwiązać, bo gdy się bliżej przyjrzeć tej sprawie, okaże się zawsze, ze samo zadanie wyłania się dopiero wówczas, kiedy materialne warunki rozwiązania go już istnieją lub co najmniej znajdują się w procesie stawania się.”
Przyczynek do krytyki ekonomi politycznej – przedmowa – K. Marks 1859r.

Proponuję jeszcze raz przeczytać powyższy cytat. Jego treść jest istotna dla rozważań, które chcę zamieścić poniżej. Marks napisał ten tekst mając 41 lat, po latach przykrych doświadczeń w  działalności rewolucyjnej i po latach pracy naukowej nad teorią rozwoju społeczeństw, nad ewolucją społeczną. Już wtedy pojawiły się pytania czy można coś zrobić by przyśpieszyć jej bieg, co jest jej motorem, co jest tą „niewidzialną ręką” kierującą rozwojem kultury? Kultury pojmowanej jako wszelką działalność człowieka.
Ten cytat przypomniał się mi gdy czytałem pracę J. Diamonda – „Losy ludzkich społeczeństw”. Co decydowało o rozwoju cywilizacji ludzkich? Autor po przeanalizowaniu rozwoju techniki sformułował, być może trywialny wniosek mówiący, że rozwój techniki następuje kumulatywnie, czyli nie odbywa się dzięki odosobnionym odkryciom, i co ważne, wynalazki nie pojawiają się w odpowiedzi na istniejące zapotrzebowanie, lecz dopiero powstanie wynalazku powoduje, iż poszukuje się dla niego zastosowań. Oczywiście mówimy o ogólnej tendencji (wyjątki się zdarzają). Powtórzę jego przykład, zauważenie w ognisku stopionego piasku z wapieniem poprzedziło pojawienie się pierwszych naczyń emaliowanych (4000 lat p.n.e.).  Odkrycie dobrze owocujących roślin w otoczeniu urodzajnych gruntów zwiększyło plony, zapoczątkowało osadnictwo. Odkrywcy mogli podawać ewentualne zastosowania ale o wszystkim decydowała społeczna akceptacja, na którą trzeba było nieraz czekać latami. Społeczna akceptacja związana była (i jest) z „doborem naturalnym” a więc pokonaniem ograniczeń przyrody, dostosowaniem się do otoczenia (nie tylko materialnego). Starożytni Meksykanie wymyślili koło i oś ale nie było akceptacji tego wynalazku, nie oparto  na tym transportu, w ich środowisku nie było zwierząt pociągowych, wynalazek wykorzystywali do zabawek. Marconi w pierwszych latach nie widział szerszego zastosowania radia, ukazał je Lenin używając je w celach propagandowych (nawiasem, tak już pozostało). Odkrycia, wynalazki, możliwości techniczne zwiększające wydajność dawały człowiekowi więcej dóbr niż sam potrzebował, zmuszały go do rozwiązania związanego z tym problemu (magazynowanie, wymiana), wpływały również na polepszenie życia, to zaś pociągało chęć kolejnego zwiększania produkcji. Niektóre prace wymagały od ludzi prócz rozwiązań technologicznych również rozwiązań organizacyjnych (np. kopanie kanałów nawadniających wymagające wielu robotników). Zmuszało to grupy do współpracy, często płatnej nadwyżkami innych. To wszystko jest doskonale znane i często nawet obserwowane we współczesnych prymitywnych plemionach (mam na myśli te odkrywane choćby w XX wieku).
W przyrodzie dobór naturalny, czyli podstawowy mechanizm przystosowania, adaptacji do środowiska wymagał ogromnego czasu. W kulturze ludzkiej, w ewolucji kultury zupełnie odwrotnie. W przyrodzie wszystko zaczynało się od zmian (mutacji) w genach zaś w ewolucji kultury maszyna memowa (ludzki umysł) produkował memy i budował ich zbiory (mempleksy) błyskawicznie, szybko były one konfrontowane z otoczeniem, ze środowiskiem i w przypadku pozytywnej weryfikacji rozprzestrzeniały się w przestrzeni i w czasie.
Drzewo technicznej ewolucji rozrastało się niczym drzewo ewolucji biologicznej. Jedne konary, gałęzie usychały jako zbędne, nietrafione a inne pną się coraz wyżej i wyżej rozrastając się coraz gęściej i szerzej. Trudno ocenić co jest najwyższym „osiągnięciem” ewolucji biologicznej. Ostrożnie powiem, że gatunek posiadający świadomość i inteligencję, dzięki którym stworzył kulturę i rozpoczął jej ewolucję, stworzył cywilizację. Można zarzucić, że zdolny jest on do zniszczenia przyrody, świata biologicznego. Jestem optymistą. Zauważono już wcześniej, że wytwory tej cywilizacji wyalienowały się i wykorzystując u ludzi ciągłą ich konieczność i chęć do dostosowywania się, do szukania społecznej i ekonomicznej akceptacji zniewoliły go, kierują ewolucję kultury do jej najwyższego osiągnięcia -  sztucznej inteligencji, globalnej sztucznej inteligencji na wzór Internetu, czy ludzkiej cywilizacji, potrafiącej opanować wszechświat bez wymagań stawianych przez organizmy biologiczne.
Tak więc narzędzia, technologie zaczęły zmieniać życie człowieka, jego kulturę, zaczęły nim kierować, rządzić, ułatwiając pracę, zwiększając wydajność zmuszały go do szukania nowych rozwiązań, zmian organizacyjnych, sprostania ukazującym się możliwościom, przekształcania swojego życia, np. na osiadły tryb życia, kulturę rolną, dały mu więcej czasu. Rozwój tych sił wytwórczych powodował zmianę, niezależnie od woli ludzi, stosunków zachodzących w życiu tych ludzi w ramach swoich społeczności, powodował zmianę ich świadomości wspólnego życia, zmuszał ich do innych zachowań (zmiany stosunków społecznych). Co ważne, zmuszał ludzi do tworzenia nadbudowy prawnej, ekonomicznej i politycznej. Wszystko przecież zaczynało się niewinnie od stworzenia warunków czy sposobów wykorzystania możliwości oferowanych przez wynalazki i odkrycia a to już pociągało za sobą konieczność unormowania współpracy, stosunków w jakie zachodzili ludzie w danym procesie i bezpieczeństwa prawnego.
Wraz z doskonaleniem techniki, sposobów wytwarzania, społecznego podziału pracy, indywidualnego gromadzenia dóbr (nadwyżek produkcyjnych) pojawiła się warstwa posiadająca, elita władzy ekonomicznej i politycznej. Powstała kasta eksploatująca innych ludzi. W końcu każdy z nas ma inne potrzeby, inne predyspozycje (np. spryt), zdolności organizacyjne, nie każdy nadaje się na feudała czy burżuja jak i niewolnika.
Wraz z rozwojem cywilizacji (kultury), środki produkcji pozwalały na uzyskiwanie większej wydajności, a tym samym zmuszały ludzi do radzenia sobie z nowymi sytuacjami. Ten kierunek obrotu koła historii można by ułożyć mniej więcej tak: narzędzia – środki produkcji – siły wytwórcze - stosunki produkcji – system ekonomiczny – system społeczny – nadbudowa prawna, polityczna – świadomość społeczna. Sumując: „Nie świadomość ludzi określa ich byt, lecz przeciwnie, ich byt społeczny określa ich świadomość”. Należało by dodać sprzężenie zwrotne, jest nim wiedza.
Oczywiście nie są to rozgraniczone, oddzielne etapy rozwoju historycznego ale ciągły proces wzajemnego przenikania, wymuszania zmian historycznie się pojawiających, rozwoju wymuszonego sprzecznościami w każdym z etapów. Sprzecznościami podstawowymi między możliwościami sił wytwórczych a stosunkami produkcji i systemem społecznym próbującym wykorzystać, zagospodarować te możliwości. I tym sposobem wróciliśmy do początkowego stwierdzenia – cytatu.
Przypatrzmy się temu bliżej:
NARZĘDZIA, nie wchodźmy w szczegóły, każdy widział filmy pokazujące jak niektóre zwierzęta potrafią je stosować w zdobywaniu pożywienia (ba, niektóre wypracowały całe społeczne technologie – np. mrówki), pewne cechy człowieka umożliwiły mu lepsze naśladowanie, sprawniejsze posługiwanie się narzędziami i można by rzec, że dzięki temu iż był on zwierzęciem społecznym budowanie, tworzenie technologii opartych o stado i narzędzia (wspólne polowania, wspólne budowy, pomijam tu zdolność komunikowania się). Ten pierwszy etap przechodził w drugi – środki produkcji.
ŚRODKI PRODUKCJI to narzędzia plus wszystko co powstało w toku historycznego rozwoju działalności produkcyjnej ludzi, materialne i niematerialne (maszyny, budynki, technologie, wiedza itp.). Środki produkcji istnieją w czasie niezależnie od człowieka ale same w sobie, bez człowieka nie stanowią żadnej siły.
SIŁY WYTWÓRCZE – potencjał produkcyjny danego społeczeństwa, techniczna strona procesu produkcji. Siły wytwórcze składają się  z dwóch elementów: pierwszy to człowiek (siła robocza) istota posiadająca zdolność celowego działania (również w sferze społecznej), określony zasób wiedzy praktycznej i naukowej, organizacji działań i drugi element – środki produkcji. Elementy te można określić jako pracę żywą i pracę uprzedmiotowioną albo pracę i kapitał.
STOSUNKI PRODUKCJI - celowość produkcyjnych działań ludzi, zależności powstające między nimi w procesie produkcji nawet wtedy gdy nie zachodzą między nimi żadne bezpośrednie styczności ani stosunki a więc np. stosunek miedzy producentem a konsumentem, to właśnie stosunki produkcji. Bez określenia ich nie istnieje społeczna produkcja.
SYSTEM EKONOMICZNY. Konieczność regulowania i sprawowania kontroli nad stosunkami produkcji wymuszają powstanie struktury ekonomicznej. Odpowiada ona określonemu szczeblowi rozwoju materialnych sił wytwórczych. Tworzą ją stosunki kooperacji i stosunki własności.
SYSTEM SPOŁECZNY - struktura, system ekonomiczny wpływa na organizację społeczeństwa, jego strukturę, wymusza podział społeczeństwa na grupy różniące się przywilejami, stosunkiem do własności, interesami i tp.
NADBUDOWA PRAWNA I POLITYCZNA. Jeśli cały ten system społeczny funkcjonuje to, ci którym przynosi on szczególne korzyści starają się umocnić go przez nadbudowę polityczno-prawną-ideologiczną.  
ŚWIADOMOŚĆ SPOŁECZNA. Człowiek jest mniej lub bardziej aktywnym uczestnikiem życia społecznego i nieważne w jakim stopniu je zna i rozumie to odbija się ono w jego świadomości. Dotyczy to nie tylko spraw społecznych ale wszystkich (w tym technicznych, naukowych). System ekonomiczny i społeczny jest bazą, której odbiciem są teorie naukowe,  polityczne, prawne, filozoficzne, poglądy, religie itp. To kultura niematerialna, jest ona zarazem sprzężeniem zwrotnym wpływającym (przez wcześniejszą weryfikację, praktykę, ocenę rozwoju kultury) na przebieg procesu ewolucji.
               Tak więc można zauważyć, że to narzędzia, technologie, czyli środki produkcji są motorem rozwoju człowieka, a z tego wynika, że tym co decyduje o sile współczesnych systemów społecznych jest gospodarka (produkcja, handel, finanse). Czyli, trzeba to powiedzieć jasno: poznać, ocenić, przewidzieć rozwój cywilizacji ludzkiej można jedynie na podstawie historii gospodarczej (materialnej), a więc badanie historii ludzkich zachowań, teorii, koligacji władców, dążeń mas itp. (historii niematerialnej) bez wcześniejszej analizy zmian gospodarczych, sterowania gospodarką, to strata czasu. Historia niematerialna jest wtórna w stosunku do materialnej choć jedna i druga wchodzi w historię kultury.
Patrząc na powyższe nietrudno przyjąć, że rewolucja przemysłowa z przełomu XVIII i XIX wieku (nowe źródła energii, technologie, wynalazki) pociągnęła za sobą cały łańcuch przemian. Gdy zmieniły się stosunki produkcji, a przecież musiały, na skutek lawinowego wzrostu rozwoju techniki pojawiła się nierozwiązywalna sprzeczność między nimi a feudalistycznym systemem ekonomicznym i dalej systemem społecznym. Sprzeczności te tak szybko rosły, że nie było czasu na powolne zmiany, wybuchły rewolucje burżuazyjne a później wojny mające uregulować nadbudowę, umożliwić swobodny przepływ kapitału, globalizację rynków.
Kapitalizm spowodował lawinowy rozwój środków produkcji, ściągał masy bezrobotne ze wsi powiększając szybko siły wytwórcze, opisane wcześniej koło zwiększało szybko obroty.
Ten rozwój wymuszał powstawanie zmian, przebudowy kapitalizmu, zmian w strukturze ekonomicznej i społecznej oraz politycznej. Wielkość potencjału gospodarczego stała się wyróżnikiem państw, ich siłą, ich możliwością sterowania politycznego, wymuszania podległości.
Harald Welzer w „Samodzielnym myśleniu” napisał: „Kapitalizm jest systemem o fascynującej elastyczności, ponieważ reguluje stosunki miedzy ludźmi niezależnie od tego, czy są nastawieni do siebie wrogo, czy przyjaźnie. System ten modernizuje się  w wyniku własnych powracających nieustannie kryzysów. Absorbuje krytykę i ruchy przeciwne poprzez stwarzanie dla nich rynków częściowych, co oznacza, że także z nich czerpie potencjał modernizacyjny. Przemienia świat i jego odmienności kulturowe i nierówności historyczne w gigantyczny aparat synchronizacyjny napędzany energią, pracą i materiałami.” Ale nie istnieje perpetuum mobile, kapitalizm traci energię, rozpada się, różnie w różnych miejscach, otwierając nieraz przestrzenie do wykreowania innej gospodarki innego społeczeństwa.
To wszystko już wiemy bowiem wraz z powstawaniem kapitalizmu pojawiało się szereg teorii, prób wyjaśnienia, zrozumienia przemian. XIX wiek to epoka powstania i niesłychanego rozwoju wszelkich nauk, w tym nauk społecznych a także refleksji filozoficznych. Zatrzymajmy się jeszcze na marksizmie. Marksizm w zamierzeniu twórców miał się stać spadkobiercą i kontynuatorem wcześniejszych postępowych ruchów, które dążyły do wyzwolenia człowieka we wszystkich płaszczyznach życia i uczynienia go takim aby człowiek mógł za nie być sam odpowiedzialny i współżyć bezkonfliktowo z innymi. Szybko zauważono, że rozwój techniki, nauki, że cywilizacja wielkoprzemysłowa i mieszczański liberalizm mimo, że uczyniły człowieka silniejszym wobec przyrody, wolnym w sensie prawnym to wepchnęły go w niewolę, uczyniły go samotnym i bezbronnym bo zdanym na łaskę nowej machiny wyzysku, mechanizmów zniewolenia.
Trudno w chwili obecnej zaprzeczać roli rozwoju środków produkcji w ewolucji kultury, i w wpływie na historię rozwoju cywilizacji, życia społecznego. Człowiek zawsze szukał rozwiązania sprzeczności między poziomem sił wytwórczych (możliwościami technicznymi)
a sposobem ich wykorzystania. Czy kapitalizm można było wymyśleć wcześniej? Może tak ale na pewno nie dało go się zbudować, zorganizować, poziom rozwoju sił wytwórczych musiał osiągnąć pewien pułap, który wymuszał tego rodzaju zmiany. Czy socjalizm (lub komunizm) można było wymyślić wcześniej? Oczywiście, że tak (w końcu było to popularne w XIX wieku, ale bardziej były to utopie), na pewno nie da się  zastąpić nim kapitalizmu w dowolnym momencie. Należałoby tu poruszyć jeszcze problem sprawiedliwości, z którego urodził się ruch komunistyczny. Mówiono – bezpośredni producenci, uciskani, wyzyskiwani, powinni przejąć środki produkcji itd., itp. Zapominamy, że kategorie moralne (a więc takie jak sprawiedliwość, równość) są tak jak i moralność względne, klasowe. Dostosowywanie stosunków produkcji (i systemu społecznego) do sprawiedliwości i równości społecznej może zaostrzyć sprzeczność między właśnie rozwojem sił wytwórczych i możliwością ich wykorzystania a to pociągnie za sobą katastrofę znaną nam z historii. Pomyślmy, może właściwy sprzeciw siły roboczej wobec jej wykorzystywania zmieni poziom sił wytwórczych i pociągnie za sobą dalsze wymuszone zmiany.
Chyba na miejscu byłby tu cytat: „Dopiero na pewnym, a w naszych dzisiejszych warunkach nawet na bardzo wysokim stopniu rozwoju społecznych sił wytwórczych staje się możliwe podniesienie produkcji do takiego stopnia, że zniesienie różnic klasowych może stanowić istotny postęp i że może ono być trwałe i nie spowoduje zastoju czy nawet regresu w społecznym sposobie produkcji.”  F. Engels – Sprawy społeczne w Rosji -1875r.
Jak się to stało, że nikt o tym nie pomyślał. Przepraszam, Lenin zrozumiał to po roku od Rewolucji, ale było za późno, rozpędzona maszyneria zniszczyła go mimo, że mógł się pochwalić sukcesami NEPu. To nauczka dla przyszłości, tępmy wszelkie ideologie, nie oddawajmy władzy ludziom prymitywnym, których jedyną mądrością są dogmaty propagandowe. Musiało minąć pół wieku by można było przezwyciężyć złe tendencje, może też na skutek śmierci resztek żołnierzy Rewolucji. Zmiana stosunków produkcji nie oznacza rezygnacji z obalenia kapitalizmu (w jego nowej formie). Nie oznacza też rezygnacji z walki o lepsze życie. Przypomnijmy, siły wytwórcze to środki produkcji plus siła robocza, czyli człowiek z całą swoją świadomością i zdolnością celowego działania (powtórzę po raz tysięczny – najważniejszym zadaniem dla nas jest uświadamianie ludzi, wszelkich grup czy klas, mówienie im prawdy o tym jak są manipulowani). Poziom siły roboczej wpływa na poziom sił wytwórczych i dalej na stosunki produkcji. To wyjaśnia konieczność zmian w 1989r. , zatrzymanie degeneracji i początek zdyscyplinowania.

Marks i Engels, jako rewolucjoniści, zbyt subiektywnie, osobiście podchodzili do realizacji swoich teorii. Przegrali, ale jakby na przekór temu są uważani za symbol rewolucji. Dlaczego? Łatwo się domyślić, to pomysł ich wrogów. Pokazują, że proponowana przez nich rewolucja nie może się udać i jednocześnie przemilcza się ich prawdziwe osiągnięcia. Przekazali oni nam swój pogląd jak powinniśmy poznawać świat, patrzeć na jego rozwój.
Podsumujmy najistotniejsze wskazówki:
- materia jest pierwotna, podstawową tezą filozofii marksistowskiej jest pogląd, że istnieje niezależny od świadomości i woli ludzi świat rzeczy i procesów rozwoju, zewnętrzny jak i  również wewnętrzny.
- wszystko jest w ruchu, w rozwoju;
- ruch wymuszony jest powszechnymi sprzecznościami;
- ruch to zmiany ilościowe:
- zmiany ilościowe mogą powodować zmiany jakościowe;
- wszystkie zjawiska, procesy są powiązane z otoczeniem (również zmieniającym się);
- każdy kolejny proces czy zjawisko może być zdeterminowane poprzednim;
- ruch, zmiany, współzależność zmuszają nas do brania pod uwagę aspektu historycznego w  
  przypadku badania jakiegokolwiek zjawiska (badania jego genezy w konkretnym miejscu i  
  czasie);
- rozwój środków produkcji decyduje o rozwoju cywilizacji ludzkiej;
- byt kształtuje świadomość gdzie byt to całokształt stosunków społecznych (a więc
  stosunków ekonomicznych, stosunków produkcji, sił wytwórczych,...);
- motorem ruchu, rozwoju społecznego są sprzeczności występujące w bazie;
- świadomość społeczna to uświadomiony byt, treścią jej są obiektywne warunki ludzkiej
  egzystencji a motorem jej przemian są przemiany zachodzące w bycie:
- oceniając procesy społeczne, nie należy ograniczać się do analizy świadomości (ideologie,
  filozofie, poglądy) ponieważ nie świadomość określa społeczne warunki życia ludzi, lecz te
  warunki określają świadomość.
To wszystko to narzędzia, którymi powinniśmy się posługiwać bez względu na to jaką naukę będziemy stosować bo przecież świat można badać z różnych jego stron. Ważne by robić to dobrze.

 

Odpowiedź na zarzuty WB i EB - O PRZEKŁAMYWANIU MARKSA PRZEZ M. BRYSA  

 

PRZEKŁAMYWANIE  CZY ODKŁAMYWANIE

 

No cóż, nieporozumienia się zdarzają, ja o jednym a WB o czymś zupełnie innym. Np. sprawa alienacji. A inne?

Starałem się to podkreślić w poprzedniej wypowiedzi, że: od początku ewolucja biologiczna polega na konfrontowaniu się organizmów z otoczeniem. Najpierw jest to dobór naturalny, odrzucane są organizmy niepotrafiące żyć w konkretnych warunkach, niektórym udaje się dostosować poprzez przypadkowe wykorzystanie pewnych sposobów, zachowań, technologii (technologii w zrozumieniu procesów działania) ale gdy pojawia się człowiek dochodzi do świadomej obserwacji otoczenia, postrzegania, pojawia się myślenie (Wikipedia: Myślenie – ciągły proces poznawczy polegający na skojarzeniach i wnioskowaniu... ).
Jeśli się jest materialistą to uważa się, że pierwotnym jest świat materialny, a więc środowisko a nie myśli, idee rodzące się z obserwacji tego świata. A człowiek niemal od początku musiał rozwiązywać sprzeczności między otoczeniem (warunkami) a swoimi możliwościami dostosowania się do niego, wykorzystania otoczenia przez poznanie go. Rozpoczął budowę kultury. A cóż to jest materialne otoczenie, środowisko? Kiedyś mógł to być tylko świat przyrody a później była to cywilizacja. To są właśnie te „środki produkcji”, w nich są też sposoby wykorzystania sił przyrody, minerałów, po prostu wiedza obejmująca również nauki społeczne (taka jest definicja), wiedzę określiłem jako „sprzężenie zwrotne”.
Ponieważ materializm stoi na stanowisku, że wszystko jest w ruchu, w rozwoju więc jest i w rozwoju cywilizacja. Ten rozwój wymusza na ludziach dostosowywanie się i to nie tylko materialne ale również świadomościowe, umysłowe, tworzenie idei wyjaśniających.
Człowiek bowiem, jak każdy inny organizm i sztuczne układy samodzielne, by działał, żył, musi mieć maksymalnie pełną informację o otoczeniu w którym się znajduje (oczywiście na swoim poziomie ewolucyjnym). W gatunku homo sapiens jest to świadomość. W rzeczywistości jest ona wtórna w stosunku do świata, do rzeczywistości ale człowiek ma predyspozycje ewolucyjne do traktowania jej jako pierwotnej czego przykładem są religie, magiczne myślenie, ideologie (fałszywa świadomość).
Myślę, że teraz jest jasne, że poniższe zdanie nie zawiera prawdy.

WB: „U Brysa natomiast technologia faktycznie staje się podmiotem dyktującym ludziom sposoby zachowania, i to w sposób deterministyczny”

Nie technologia a środki produkcji i nie w sposób deterministyczny tylko, jak podkreślałem, w wyniku akceptacji społecznej lub ekonomicznej.
Dalej WB:  Środki produkcji stały się u Brysa prawdziwym podmiotem historii: 
Skąd taki pomysł. Uważam, że środki produkcji są motorem rozwoju człowieka (tak też napisałem), czyli podmiotem jest człowiek na którego oddziaływują środki produkcji i do człowieka należy cała reszta, od stosunków produkcji do nadbudowy i gromadzenia wiedzy.

WB: „O ile u Marksa to społeczny podział pracy był zalążkiem systemu klasowego...”
Nie ma tu sprzeczności z moim stanowiskiem jeśli się weźmie pod uwagę pewne uproszczenia i skrócenia tekstu.

Nie mogę jednak przejść bez reakcji obok lekceważącego potraktowania przez WB zdania:

„Szczytowym osiągnięciem Brysowej analizy klasowej jest stwierdzenie: W końcu każdy z nas ma inne potrzeby, inne predyspozycje (np. spryt), zdolności organizacyjne, nie każdy nadaje się na feudała czy burżuja jak i niewolnika.”
WB podważa badania psychologii? Czy naprawdę ludzie potrafią wybierać cele życia w brew swoim  zdolnościom, w brew swoim predyspozycjom psychicznym, chęciom i poglądom. Zrozumiałe, że nie są to warunki wystarczające ale często konieczne. A po drugie, każdy z nas jest inny a do pełnienia niektórych zawodów czy ról trzeba mieć naprawdę właściwe predyspozycje.

Nie będę komentował kolejnych zarzutów, wyjaśniają się one same.

Nasuwa się jednak tu też pytanie: czy przyczyną rewolucji burżuazyjnych była walka klas (jeśli tak to jakich) czy po prostu konieczność dostosowania stosunków produkcji i całej reszty do możliwości środków produkcji (a wiemy już od Marksa, że potrafiła  burżuazja, jako kapitalizm,  znakomicie te środki wykorzystać)? Dla mnie odpowiedź jest oczywista, to drugie. A jeśli tak to czy kapitalizm upadnie, czy też może inaczej, socjalizm zwycięży, w wyniku walki klas czy w wyniku niemożliwości utrzymania dalszego rozwoju cywilizacji, groźby jej zniszczenia przez anachroniczne stosunki produkcji i sprzeczności miedzy nimi a lawinowo rosnącymi środkami produkcji oraz całą nadbudową (kapitalizm po prostu zdechnie)? Klasy są kategorią analityczną przy pomocy której można tłumaczyć procesy społeczne ale dla przeciętnego człowieka nie mają żadnego znaczenia, no może prócz identyfikacji z jakąś częścią społeczeństwa.

Przyrównywanie moich poglądów do poglądów Stalina czy Lenina to strzelanie sobie w kolano. Stalin był typowym dogmatykiem, idealistą (spójrzcie na siebie). Próbował budować rzeczywistość w oparciu o hasła propagandowe a nie analizę rzeczywistości, uzasadniał swoją politykę powołując się na „ogólne zasady” socjalizmu takie jak „zasada kierowniczej roli partii”, „dyktatura proletariatu”, „zaostrzanie się sprzeczności”  czy „prawo walki klas”. Ponieważ nie udawało się zaczarować tym rzeczywistości karał miliony ludzi uważając, że to ich wina. Co do Lenina wystarczy tu cytat: „ Zaostrzenie walki klas jest czczym frazesem subiektywistów, którzy zapominają, że marksizm żąda dla uzasadnienia każdego hasła ścisłej analizy rzeczywistości ekonomicznej jak i warunków politycznych i politycznego znaczenia tego hasła.” (W. Lenin – „O karykaturze marksizmu” za J. Ładoszem). Aktualne jest to również dzisiaj.

I jeszcze jedna sprawa. WB pisze:  „Po pierwsze, Marks nie podpierał się ideałami etycznymi...” Jak to, toż przecież ciągle mówi o niesprawiedliwości, wyzysku, oszukiwaniu, o tym, że jedni mają środki produkcji a inni sprzedają im swoją pracę za oszukańczą cenę. A te wszystkie bunty, strajki to po co? Po to by wymusić realizację naukowej teorii rozwoju społecznego? A rewolucja Październikowa to chęć udowodnienia, że Marks miał rację? Może gdzieś tam są takie ideały, misje ale zdecydowana większość ludzi chce po prostu lepiej żyć. Obecnie też są to główne hasła i misje lewicowych organizacji, może prócz SLD (chęć dostania się do koryta) ale burżuje uważają, że właśnie ten porządek jest sprawiedliwy i zniszczą każdego kto będzie przeciw tej sprawiedliwości. W końcu jak napisałem etyka, moralność to kategorie względne. Powiedzmy szczerze – głównym grzechem kapitalizmu (imperializmu) nie jest brak sprawiedliwości i nie dlatego trzeba go zniszczyć, są inne wady, a front przeciwników tych wad jest bardzo szeroki, nie tylko w postaci klasy robotniczej zajętej obecnie walką o powiększenie swych możliwości konsumpcyjnych, bowiem by dostrzec całe to zło trzeba dysponować pewnym poziomem wiedzy. Wszystkie ruchy robotnicze opierają się i wynikają właśnie z potrzeb polepszenia materialnego życia a cała ich otoczka ma na celu wykorzystanie ich i zmanipulowanie dla innych celów.
Dalsze życie kapitalizmu, a właściwie jego totalitarnego modelu (imperializmu) grozi zniszczeniem cywilizacji, grozi śmiercią przyszłym pokoleniom.

„Rozwój kapitalizmu osiągnął swoją naturalną granicę. Światowy system gospodarczy może zrobić tylko jedną rzecz – zapaść się w otchłań. Poprzez postępujący wzrost znaczenia instytucji czysto finansowych – wpierw banków, później bardziej złożonych struktur giełdowych – współczesny system kapitalistyczny wziął całkowity rozbrat z rzeczywistością, z równowagą popytu i podaży, ze stosunkiem produkcji do konsumpcji, z prawdziwym życiem.” (początek Manifestu Globalnego Sojuszu Rewolucyjnego).

To wszystko wyjaśnia ten letarg, degrengoladę tak zwanych ruchów marksistowskich czy komunistycznych. Zatrzymały się one gdzieś po drodze, same się wykluczyły ze społeczeństwa, jak amisze, tylko, że ich religią stały się dogmaty wymyślone na podstawie niezrozumienia marksizmu.
Sumując – marksizm dał nam narzędzia do rozumienia i zmieniania świata a nie przekazał gotowy jego model i jedyny tor po którym ma się on poruszać.