Co robić z tym ruchem ...

 

CO ROBIĆ...

Okrążenie zacieśnia się, jesteśmy w niebezpieczeństwie, tak szczerze – zasłużyliśmy na to.
Społeczeństwo to głównie ludzie nieznający, nierozumiejący przebiegu zdarzeń, przyczyn, praw, patrzący na historię jak na zwykły przebieg przypadkowych (choć powiązanych) zdarzeń na powierzchni, bez wgłębiania się w istotę czy szukania przyczyn. Arystoteles nazywał ich pogardliwie ”ciemnym motłochem”. Machiavelli mówił o nich - „plebs sądzi po pozorach”. To oni, w obecnych czasach, reprezentują powszechne widzenie świata oparte, po pierwsze, o prymitywny system edukacji i o przedstawianie świata przez media (w szerokim ujęciu, szczególnie film) a dalej, o wynikające z działań manipulacyjnych, propagandowych prowadzonych za pośrednictwem mediów i wyspecjalizowanych służb będących na usługach władzy. Skład tej najliczniejszej części społeczeństwa jest szeroki, od analfabetów do ludzi wykształconych (nawet z najwyższymi tytułami naukowymi), są w niej „zwykli zjadacze chleba”, artyści, celebryci i politycy.
Ale też są inni, to ludzie zajmujący się badaniem świata, jego historii, metodami naukowymi, ludzie wolni (wiedza czyni wolnym). Jednak z przyczyn wynikających z klasowego społeczeństwa efekty ich pracy są niszczone, utajniane a oni często są szykanowani, usuwani przez przedstawicieli dominującej klasy lub też, efekty ich pracy są wykorzystywane przez odpowiednie służby do sterowania społeczeństwem. W tej grupie powinni być marksiści. Przecież nikt nie dostarczył lepszych narzędzi badania historii jak Marks i jego kontynuatorzy. Nie ma ważniejszego zadania dla marksistów od poznawania i opisywania świata (wczorajszego i teraźniejszego) i propagowania tej wiedzy pośród ogółu społeczeństwa. Oczywiście nie po to by pozyskać je dla swoich celów (to raczej niemożliwe, to „rzucanie grochem ścianę”, od tego są techniki manipulacyjne) ale by pozyskać, pośród nich, ludzi bardziej świadomych i otwartych na wiedzę bo tylko świadomość, rozumienie świata daje możliwość prowadzenia walki z jego złem. A walkę taką można prowadzić w każdym miejscu, w samorządach, związkach, partiach, firmach, urzędach, .....
Już widzę oburzenie „marksistów”. Jak to, przecież naszym podstawowym obowiązkiem jest organizowanie proletariatu, prowadzenie do zwycięstwa lewicy, czy coś temu podobnego.
Przypomnijmy podstawowe prawo dialektyki (teorii rozwoju rzeczywistości materialnej i społecznej), brzmi ono w uproszczeniu: wszystko jest w ruchu, zmiany ilościowe przechodzą w zmiany jakościowe.
Zmiany ilościowe charakteryzują ruch ale nie zapominajmy, że każdy ruch jest względny (relatywizm) i jego ocena zależy od punktu odniesienia. Bez wdawania się w szczegóły można powiedzieć, że ocena czy sprzeczności kapitalizmu się zaostrzają czy nie, zależy od punktu odniesienia (np. klasy społecznej czy grupy wewnątrz którejś z nich). To, moim zdaniem, jedna z przyczyn uśpienia tzw. lewicy. Zapominanie o powszechnym ruchu powoduje niedostosowanie się do nowego, prowadzi do prób rozwiązywania nowych problemów starymi metodami. To przedsięwzięcie z góry skazane na niepowodzenie.
Tak jak współczesne wojny imperialistyczne przeszły w wojny IV generacji (warto zapoznać się z tekstami na ten temat dostępnymi w sieci) tak i wojny domowe i rewolucyjne są prowadzone w inny sposób a więc wymagają innego przygotowania.
Wymagają przeniesienia działań wojennych w sferę świadomości społecznej, decentralizacji tych działań. Współczesna wojna militarna, między dwoma obozami (hegemonem  a buntownikami),  może zupełnie zniszczyć dwie strony i przy okazji cały świat. Przedtem niszczono gospodarkę i ludność przeciwnika godząc się na podobne (bo nie mogły być aż tak duże) zniszczenia u siebie. Teraz straty wojskowe stron są minimalne ale straty w świadomości społeczeństw wielkie. Oczywiście mówię tu o stronach konfliktu a nie o miejscach teatru wojen. Z krajami w których ten teatr trwa nikt się nie liczy, straty materialne i ludzkie są przerażające.. To typowa wojna imperialistyczna o dominację nad przeciwnikiem, o wszechstronne zniewolenie. To toczy się już od dawna.
Wróćmy teraz do naszego podwórka. 
Co lub kto jest lewicą?  Na pewno nie ci afiszujący się sztandarami, znaczkami, krzyczący hasła (frazesy), zakładający związki, partie, stowarzyszenie o rewolucyjnie brzmiących nazwach, działający w nich.
To „lewica” na pokaz, to wentyl bezpieczeństwa kapitalizmu, to siły mające skołować, wyprowadzić w pole rzeczywistych przeciwników systemu. Wszystko w myśl starej zasady – zamiast rozpędzać demonstracje lepiej postawić na jej czele ludzi, którzy zaprowadzą ją w ślepą uliczkę. Przykłady? Wystarczy poczytać zamieszczane na takich portalach posty, rozmydlające, głupie, infantylne, zniechęcające do identyfikowania się z misją lewicy.
A z historii? Znacie treść protokołów z 1980r., cele ruchu robotniczego, można te treści zaleźć w Internecie. Jak to się stało, że doszliśmy do tego co obecnie jest? Ano postawiono na czele ruchu odpowiednich ludzi (szczurołapów) a masy poszły za nimi (jakże prosto nimi manipulować).
Lewica to pewna świadomość ludzi, która ma wpływ na ich codzienne działanie, działanie opierające się o główne założenia – dążenie do sprawiedliwości, wolności, równości społecznej. To kierowanie się tymi założeniami w każdym miejscu, przeciwstawianie się wszystkim przejawom, planom, zamiarom łamiącym te założenia, to krytyczne myślenie, analizowanie świata. Na co dzień
Marksizm zajmuje się całością zjawisk we wszechświecie a głównie życiem społecznym, kulturą (w ogólnym jej rozumieniu), posługuje się metodami i sformułowanymi prawami właśnie przez Marksa. To on, swoje wnioski, wysuwane teorie, poprzedzał gruntownymi badaniami rzeczywistości, analizą zauważonych zależności, sprawdzaniem działania formułowanych praw, szukaniem związków dla badanych zjawisk w konkretnej czasoprzestrzeni. W przeszłości i obecnie nauką nazywało się, nazywa, często zwykłą mniemanologię, prostacki racjonalizm czy też tak zwaną „chłopską filozofię”. Preferuje się w wykorzystaniu nauki „kult cargo”.  Stąd, moim zdaniem, istotnym jest używanie określenia „marksizm” by odróżnić rzetelne poznawanie świata od budowania fantazji.  Doszliśmy do niesłychanego chaosu informacyjnego a z racji wrodzonych predyspozycji człowieka do upraszczania, ułatwiania, zapewnienia sobie bezpieczeństwa, stabilności umysłowej staliśmy się niewolnikami fałszywych pojęć i stereotypów. Każda nauka a więc i marksizm wysuwa teorie, które poddawane są weryfikacji (dobór naturalny), każda z teorii ma swój kontekst czasowy, historyczny. Niebywały postęp nauki w ciągu ostatnich stu lat umożliwia nam dostrzeżenie i zrozumienie wielu niewidocznych w XIX w. zjawisk. Jednak rozwój nauki to nie tylko poszerzanie wiedzy ale przede wszystkim większe, mocniejsze, łatwiejsze oddziaływanie na otoczenie materialne oraz na świadomość społeczną. To właśnie w zmianach, w możliwościach sterowania społecznego nastąpił największy postęp (choć może lepiej by brzmiało „rozwój”). O ile łatwo jest się otrząsnąć z fałszywego postrzegania świata fizycznego to niesłychanie trudno zrozumieć, poznać świat kultury, świat społeczny, zdemaskować dotyczące go mity, stereotypy. I tak na przykład, podstawowe informacje ze szkoły pozwalają na stwierdzenie, że świat nie jest kolorowy, że to mózg tak interpretuje różne długości promieniowania. Nie jest problemem uświadomienie sobie, że niebo nie jest na górze, że otacza nas ze wszystkich stron. Ale jak zrozumieć i ocenić politykę, zjawiska, ruchy społeczne.  W marksizmie mówi się o partyjności nauk społecznych. Każda dominująca klasa popiera, preferuje sprzyjające jej teorie, „odkrycia”. Rozwój komunikacji ogólnoludzkiej („globalna wioska”), odkrycia, poznanie działania ludzkiego mózgu, zasad ewolucji kultury uczyniło przeciętnego człowieka bezbronnym wobec tych, którzy mają wiedzę i potrafią ją bez skrupułów wykorzystać dla swoich potrzeb. Proszę tylko sobie uświadomić jakie narzędzia otrzymali ludzie –radio (jego twórca nie widział zastosowania, nie uświadamiał sobie bowiem zastosowania w reklamie, w propagandzie), film, telewizja, Internet (polecam pracę N. Postman – Technopol). Masy żyją w wirtualnym świecie wykreowanym dla nich przez te wszystkie media. Żyją sztucznymi problemami. Podstawowa prawda – media nie informują, media manipulują. Media nie mówią co się stało, media mówią co powinieneś myśleć, że się stało (polecam Media i władza – P.Żuk).  Wystarczy zdać sobie z tego sprawę i poznać metody manipulacji i świat staje się zrozumiały, wszystko układa się w sensowny ciąg zdarzeń.
Wykreowanie takiego świata, takiej świadomości wymaga niesłychanych środków finansowych. Pytam – stać Was na to by coś w nim zmienić, by się przeciwstawić?
Jak chcecie dotrzeć do ludzi, co im zaoferować, jak to przekazać by wam uwierzyli?
A może i Wy jesteście czyimiś marionetkami?
Praca „Co robić” napisana została przez Lenina w pierwszych latach XXw., próbował on w niej uporządkować politykę informacyjną (jakby to dzisiaj można powiedzieć) partii. Wcześniej był Książe Machiavellego, potem Antonio Gramsci – Nowoczesny Książę (1926/1937 rok).  Może to truizm ale jest to też podstawowa prawda w walce politycznej – pióro jest groźniejsze od karabinu. Marks wiele razy podkreślał, że najważniejszym jest poznawanie świata i widzenie go takim jakim jest a nie jak się on przedstawia, okazuje badającemu. Nie można niczego zmienić w życiu społeczeństwa bez oparcia w nim, choćby na jego części. A żeby uzyskać poparcie trzeba trafić z ideami w jego potrzeby, oczekiwania (memetyka), część tych potrzeb można ludziom narzucić. Pisałem już to wcześniej, przyczyną atrakcyjności, szybkiej popularności poglądów Marksa, komunistów w XIX w. była tragiczna sytuacja klasy robotniczej, co mogło być dla niej bardziej chwytliwego, pocieszającego niż perspektywa budowy swoich porządków, budowy świata dla siebie. Tylko tyle, żadnych cudów, żadnej filozofii, zwycięstwa zasad moralnych. W inżynierii systemów (społecznych) mówi się, że masy to bezmyślne bydło kierujące się głównie motywacjami witalnymi, energetycznymi, można je popędzić w dowolnym kierunku,  nawet ku przepaści (to przykre ale prawdziwe). Można sterować masami siłą fizyczną ale już Machiavelli stwierdził, że jest to nieopłacalne, lepsza jest informacja. „Przekładając mądre definicje na język potoczny, wojna informacyjna sprowadza się to takiego otumanienia ludzi, żeby sami, z dobrej woli, wpakowali karki w jarzmo, przekonani, że jest to w ich najlepszym interesie.” „W manewrowaniu społecznym wykorzystuje się manipulację ludźmi, a więc specyficzne sterowanie, w którym prawdziwy cel, a nawet sam fakt sterowania, ukryte są przed sterowanymi. Jest to niesłychanie niebezpieczne działanie, bowiem ludzie poddawani umiejętnej manipulacji wyobrażają sobie często, że działają w najlepszej wierze, walczą o własne interesy i realizują szczytne cele. Przykładowo, budują ponadnarodową strukturę, której harmonizowany system polityczny, prawny i gospodarczy zapewni mieszkańcom lepsze życie oparte na fundamencie stabilizacji ekonomicznej i tolerancji. Manipulacja ludźmi polega zazwyczaj na takiej inspiracji ludzi, żeby wyobrażali sobie, iż działają samodzielnie i niezależnie, bowiem są wówczas znacznie bardziej efektywni. Ludzi nieświadomi swej roli, marionetki, przekonani, że działają w najlepszej wierze i realizują własny pomysł, walczą skuteczniej o zadaną im przez manipulującego „sprawę” niż najlepsi agenci skaptowani honorarium.” (dr Rafał Brzeski, WOJNA INFORMACYJNA (SKRYPT), Warszawa 2006)
A więc „CO ROBIĆ”? „ …nic chyba nie może skuteczniej zapobiec manipulowaniu ludźmi, jak znajomość ogólnych praw cybernetyki społecznej, bowiem manipulacja ludźmi może być skuteczna tylko wówczas, gdy jej technika nie jest znana tym, którzy jej podlegają.”  (Tajniki sterowania ludźmi – Józef Kossecki)
Niestety cybernetyki społecznej, inżynierii systemów społecznych nigdzie się nie wykłada, przynajmniej na cywilnych uczelniach.

Może czas na częściowe  podsumowanie. Najważniejszym zadaniem stojącym przed marksistami jest zdobywanie wiedzy w oparciu o zasady, metody marksizmu i przekazywanie swojej wiedzy innym. Widzenie świata takim jak on jest a nie jakim go przedstawiają nasi wrogowie. Oficjalne szkolnictwo przekazuje wiedzę typu – co to jest „to”, ważniejsza jest wiedza – jak „to” działa, dlaczego działa, czy może inaczej działać, lepiej. Bez takiej wiedzy będziemy marionetkami w rękach innych. Tak było od początku z ruchem robotniczym , socjalistycznym, rządami lewicowymi, Leninem, Stalinem,….  Kto pełnił kiedyś ważne funkcje wie, że działa się zawsze najrozsądniej, dobrze ale w oparciu o posiadane informacje (ten kto ma prawdziwe informacje jest panem). Każdy kraj, społeczeństwo to tygiel w którym kotłują się różne siły, bez umiejętności odcedzenia prawdy jest się bezwolną marionetką (warto zwrócić uwagę na to, że ZSRR, w latach 70. a teraz Rosja doceniła cybernetykę społeczną). To wszystko jest opisane w pracach poświęconych badaniu historii. Oczywiście spotyka się to z pogardliwym przyjęciem strony będącej na usługach kapitału – to tylko śmieszne teorie spiskowe – mówią.  Trzymanie się starych haseł, pojęć, dogmatów jest współpracą z przeciwnikiem. Manipulacje semantyczne kluczowych słów, pojęć używanych w życiu społecznym (dokonane w ostatnich dekadach) powodują odrzucanie przez masy celów strategicznych typu – dyktatura proletariatu, socjalizm, komunizm. Nie trudno jednak zauważyć, że wszystkie te marksowskie idee stają się coraz bardziej popularne, bez używania tych słów, tego języka. Marks jest doceniany w pracach ekonomicznych, Szuka się innych, niż kapitalizm, dróg. Dlaczego? No bo przecież dla wykształconego człowieka, szczególnie młodego, dociekliwego nie jest problemem odkrycie, że kapitalizm jest nieefektywny społecznie, że marnotrawi surowce, produkty, że nie zabezpiecza potrzeb tylko dba o zyski, zniewala ludzi, czyni ich przedmiotami, że jest przyczyną śmierci setek milionów, częściowo też z powodu prześladowań ale głównie z niesprawiedliwości podziału. Wolność, sprawiedliwość, równość, bezpieczeństwo – to pcha ludzi do walki a nie dyrdymały i komunały. Trzeba jedynie im pomagać zrozumieć jak to działa, dlaczego i co można, i należy zmienić. Trzeba pomóc im demaskować piękne frazesy. Mówić – „nie dajcie sobą manipulować”, bądźcie sobą. To podstawowe zadanie dla stowarzyszeń, portali, pism marksistowskich. Nie ma więc niczego ważniejszego od badania rzeczywistości, demaskowania wirtualnego świata.
Drugi punkt: działalność partyjna. Obecnie partia marksistowska, rewolucyjna, komunistyczna czy też po prostu uczciwie lewicowa stara się być oddziałem bojowym, cały czas być na pierwszej linii frontu. Albo czeka zagrzebana w okopach aż ją wykurzą albo rusza z okopów a w tedy, przy miażdżącej przewadze wroga kończy się to kiepsko, a przecież można prowadzić kampanie propagandową, wojnę partyzancką (Mao, Sun Tzu) . Można by sypnąć przykładami ostatniego wieku. Jest jeszcze jedno o czym warto pamiętać, to nie są dawne czasy, możliwości penetracji, inwigilacji, prowokacji, manipulacji są o niebo większe. Może to nie jest dobre miejsce ale warto zapoznać się z karierą Hitlera, szeregowca wywiadu, podstawionego do partii robotniczej i realizującego (pomińmy czy świadomie) plan wielkiego kapitału. Przed podobnymi działaniami nie ustrzegła się też przodująca siła narodu – PZPR. Oczywiście nie dotyczy to innych partii, które nie chcą nic nikomu zabierać ale chcą pomóc innym zyskać i jednocześnie samemu coś zarobić. Zostaje albo współpracować albo być w ciągłej opozycji i walczyć. A może jest też inne wyjście, działać w innych partiach ale trzymać się swoich poglądów, uświadamiać, przekonywać, pozyskiwać. Jednym słowem sabotaż i agentura. To jest właśnie ta IV generacja walki rewolucyjnej, którą prezentuje Manifest Globalnego Sojuszu Rewolucyjnego.
Jest tam ktoś? Kto dotarł do tego miejsca i potrafi się odezwać?

https://www.facebook.com/klub.ludzi.myslacych/