MARZEC 68

 

 

Dzisiaj rocznica Marca 68. Wczoraj TVP Historia pokazała rocznicowy film omawiający genezę, przebieg wypadków. W prawdzie był on z 2016 roku ale trzeba go ocenić bardzo wysoko. Przedstawiono relację ludzi czynnych w tamtym okresie (Blumsztajn, Kociołek, syn W.Gomułki, Tejchma, syn Zambrowskiego, ambasador ówczesny w Moskwie – Ptasinski), ich relacje, pozbawione komentarzy, ostrożne. Chciałem się podzielić kilkoma przemyśleniami.
Historia nie jest jedna, nie jest jednakowa dla wszystkich. Kiedyś mówiło się, że historia jest nauka partyjną, każda partia ma swoje jej rozumienie. Można rzec, że jest bardziej hermeneutyką.  Dlatego historię, którą się naucza w pełnym zakresie szkolnictwa można wyrzucić do kosza, więcej tam jest przekłamań i zmyślonych komentarzy niż sensownej prawdy. Trudno ocenić tak zwanych historyków,  popisują się często obrzydliwym infantylizmem, który może wynikać albo z głupoty (ale przecież ona też ma swoje granice) albo z podpisanego cyrografu.
Machiavelli mówił, że plebs sądzi po pozorach, ludzie inteligentni dostrzegają mechanizmy czy sedno procesów. Nie ma lepszego dowodu na ułomność umysłową jak przyjmowanie za dobrą monetę dosłownych wypowiedzi ludzi działających w polityce.
W polityce obowiązują pewne prawa, mechanizmy, procedury, i to nie od 100 lat ale od tysięcy. Przede wszystkim politycy, których obserwujemy, są tylko aktorami w tym teatrze, w którym poprzez treść wypowiadanych przez nich słów i ich zachowanie steruje się społeczeństwem. Dlatego politykowi można wybaczyć każde zachowanie czy każde słowa, ważniejsze jest dociec jaką on gra w tym momencie rolę, jaki jest jej sens, na co ma wpłynąć, co ma zmienić, wymusić, zataić.
Jak zostają „aktorami”? Ci którzy naprawdę rządzą robią portrety psychologiczne osobników mających tzw. parcie na władzę, a jest ich sporo i dobierają sobie takich, którymi łatwo manipulować (łatwo znaczy prosto i tanio) bo wiadomo z dużym prawdopodobieństwem jak zareagują na posuwane im sytuacje. Ten proces obecnie (w dobie cybernetyki, teorii gier) nazywa się zarządzaniem refleksyjnym. Jak widać jest to proste. Lud słucha ogląda, emocjonuje się choć najczęściej nic nie rozumie, i o to chodzi bo w tedy pokazuje się mu prosty, zrozumiały dla niego drogowskaz a on rusza z kopyta. Daje się wciągnąć w działania, w których ponosi często poważne ofiary. Np. Powstanie Warszawskie, wydarzenia czerwcowe, marcowe, grudniowe,  Żołnierze Wyklęci,  że nie wspomnę o różnego rodzaju wojnach w skali lokalnej i globalnej.
Wróćmy do filmu, o którym wspomniałem, można go wysoko ocenić gdyż udało się w nim przemycić istotę „Marca 68”  mimo prób rozmydlania (I. Krzemiński). Krótko mówiąc: to nie protesty studenckie były ważne, jak również nie Dziady czy antysyjonizm, czy antysemityzm ale pozbycie się z władz a gównie ze struktur służb ludzi przeszkadzających w suwerennych działaniach polskich władz. Tamto to tylko narzędzia. Antyrosyjska histeria rozkręcana  przez Dziady miała wskazać ich przynależność państwową a antysemityzm narodową (bowiem nie chodziło tu jedynie o np. NKWD ale i o zachodnie służby. Tak się też stało, wystarczy sięgnąć do dokumentów dotyczących zmian kadrowych we władzach, urzędach, instytucjach czy uczelniach.
Jaka z tego wypływa nauka? Jeśli  należysz do „plebsu”  to lepiej zajmij zarabianiem, modlitwą, sportem. Politykę zostaw innym a oni już cię znajdą i pozyskają dla swoich celów.