W obronie memetyki

 

tres, czw., 27/08/2015 - 08:43

 

TEKST LISTU M. Brysa DO REDAKCJI:

Mem urojony czy urojenia Eugene Hirschfeld
 
 
Redakcja WR opublikowała artykuł „Mem urojony” E.Hirschfelda, brytyjskiego, marksistowskiego teoretyka kultury, w którym niezbyt pochlebnie, choć kilka lat temu, wyrażał się on o memetyce. Jest to, jakby, polemika z moimi tekstem o zgodności memetyki z marksizmem zamieszczonym na WR. Świetnie, są sprzeczności, niech więc walczą. Z pewnością lepiej by było, gdyby oceną poglądów autora „Memu urojonego” zajęli się memetycy, choć obiekcje autora były już wielokrotnie obalane. Popatrzmy na nie od strony marksizmu.
Sprzeciw E. Hirschfelda budzą, w zasadzie, dwa pojęcia: dobór naturalny w ewolucji kultury i definicja, czy w ogóle istnienie memu. Z tego zaś wynika niechęć do poważnego traktowania memetyki.
 
Nie bardzo rozumiem pierwsze zdanie, Opowiadaliśmy się...”, „materialne przekształcanie świata przez ludzi”. Świat przekształcają materialnie również zwierzęta, czy człowiek robi to świadomie? Nie, to by świadczyło o nim źle. Posiada świadomość. Człowiek nie jest panem tego świata, jest w nim zanurzony i rzadko kiedy może płynąć pod prąd. Nie będę tu powtarzał cytatów klasyków, choć jeden warto: „Byt społeczny jest niezależny od świadomości społecznej ludzi. Z tego, że żyjecie, gospodarujecie, płodzicie dzieci i wytwarzacie produkty, że wymieniacie je, tworzy się obiektywnie konieczny łańcuch wydarzeń, łańcuch rozwoju niezależny od waszej świadomości społecznej, łańcuch, którego świadomość nigdy w całości nie ogarnia. Najdonioślejszym zadaniem ludzkości jest ogarnięcie myślą tej obiektywnej logiki ewolucji gospodarczej (ewolucji bytu społecznego), aby można było jak najwyraźniej i najjaśniej, jak najbardziej krytycznie przystosować do niej swą świadomość...” (Lenin - Materializm a empiriokrytycyzm). Te prawdy są znane każdemu obserwatorowi świata. Ich humorystyczna esencja to Prawa Murphy’ego. Jeśli więc rozwojem tego świata nie kieruje człowiek ani Bóg, to zapewne rozwija się on wedle swoich praw. Jeśli za kulturę przyjąć całość materialnego i duchowego dorobku, to ewoluuje ona według swoich zasad. A więc, sprawę ewolucji kultury mamy wyjaśnioną. Jest, trwa, dzieje się.Czy człowiek może wpływać na jej bieg? Oczywiście, tak jak i na bieg ewolucji biologicznej. Musi poznać prawa nią rządzące i je wykorzystywać. I co najważniejsze, zrobić to we właściwym momencie.
Wiedzą o tym doskonale specjaliści od reklamy, show biznesu, marketingu, propagandy, sterowania społecznego. Nie wystarczy mieć ziarna, trzeba znaleźć podatny grunt, zasiać je we właściwym czasie i znać wielkość popytu. Beztroskie głoszenie idei zazwyczaj kończy się katastrofą (działalność Che w Boliwii). Tak jest właśnie z kształtowaniem kultury, trzeba we właściwym momencie wprowadzać nowe idee albo wpływać na zmianę składników tego co nazywamy bytem. Pamiętajmy, że wszystko, co obecnie istnieje na tym świecie (materialnym, ożywionym, duchowym itp.) istnieje nie dlatego, że jest najlepsze, najbardziej postępowe, po prostu to czego nie widzimy nie pasowało do świata, nie potrafiło sprostać życiu, za wcześnie się urodziło, za szybko zmarło (cokolwiek by miało to znaczyć).
 
Powiedzmy w uproszczeniu, memy, a więc i idee są weryfikowane przez środowisko w którym się pojawiają. Na tym polega ewolucja kultury. Zgodnie z Marksem. Oczywiście, również z nim.
 
Pan Hirschfeld nie zgadza się na stosowanie pojęcia doboru naturalnego w kulturze, a przecież dobór ten występuje w życiu każdego z nas, każdego dnia. Nie wystarczy chcieć, mieć pomysły, musi istnieć jeszcze na nie zapotrzebowanie. Nawet najpiękniejsza ale smętna piosenka przepada na festiwalu rokowym, w zapaści gospodarczej głosimy populistyczne hasła, idą jak świeże bułki. Kilka słów wypowiedzianych we właściwym momencie może stać się symbolem, hasłem na całe dziesięciolecia. Przykładów takich można mnożyć bez liku. Ba, ten dobór jest spełnieniem podstawowego prawa – byt kształtuje świadomość.
 
Drugą wadą memetyki ma być trudność zdefiniowania memu. Proszę wpisać w Google słowo gen, nie ma jednoznacznej, ostatecznej odpowiedzi. Termin ten używany jest w różnych, często odmiennych znaczeniach. Świata kultury nie bada się naukami ścisłymi. A poza tym co to za pretensje, czy myśl da się zdefiniować dokładnie? Nie. Więc co? Nie ma myśli? Są, a skąd się biorą, czy panujemy nad nimi, dziecinna zabawa, spróbujmy, nie da się. Nie panujemy nad swoimi myślami, wyrastają ciągle nowe. To jest ta nielubiana przez pana E.H. maszyna memowa. 
 
„Mózg jest tylko narządem czynności psychicznych, nie zaś ich źródłem. Źródłem czynności psychicznych jest świat działający na mózg.” (Rubinsztejn – Byt i świadomość).
 
Nie ustosunkowuję się do powątpiewania w możliwości memetyki, wyjaśniania zjawisk społecznych. Jeśli się nie rozumie podstawowych zasad teorii to działanie jej jest czarną magią.
 
Wszystko rozbija się o ten dobór naturalny. A przecież, materialistyczny sposób rozumienia transmisji kulturowej opisany przez Hirschfelda jest właściwie wykładnią memetyki. Pisze on: „Idee trwają, bo mają materialną bazę, czyli mówiąc prościej mają po swojej stronie siłę.” No właśnie, idee, memy trwają, bo odpowiadają materialnej bazie, te które się z nią kłóciły obumarły. Przecież to właśnie cały dobór naturalny. Jeśli zmieni się ta baza, idee też muszą się zmienić, inaczej trafią do muzeum.
Czy naprawdę memetyka nie wnosi niczego nowego do rozumienia rozwoju kultury? 
Czy odrzuca, jak sugeruje E.H., psychologię, ekonomie czy pojęcia z teorii kultury? 
Oczywiście, że nie. Wręcz odwrotnie, memetyka stała się narzędziem postępu w tych dziedzinach. Polecam choćby „Zwierzę kulturowe” światowej sławy psychologa R.F.Baumeister. Nie stoi też w sprzeczności z religiami, ona wyjaśnia ich pochodzenie i rozwój. Memetyka widzi tak samo świat jak marksizm, nie zaprzecza teorii rozwoju społecznego ale pomaga wyjaśnić dlaczego tak jest i tak się dzieje.Chciałoby się tu spytać o dialektykę marksistowską, czy zastępuje inne nauki, czy można, tylko w oparciu o nią, wyjaśnić cokolwiek? Co to są te przeciwieństwa, sprzeczności? Patrząc memetycznie widzimy ich działanie, np. walkę memów w mózgu, umyśle, wygrywają najbardziej dostosowane do celu i idą w świat lub pozostają, czekając na kolejnych przeciwników. Polami walk idei są ludzkie mózgi. Są one też ich magazynami, oczywiście nie jedynymi. To miał na myśli Marks mówiąc: „Rozwój kultury jest niczym innym jak kolejnym następowaniem po sobie poszczególnych pokoleń, z których każde wykorzystuje przekazane mu w spuściźnie przez wszystkie poprzednie pokolenia idee, materiały, kapitały i siły wytwórcze: a więc z jednej strony, dane pokolenie w całkowicie zmienionych okolicznościach prowadzi dalej przekazaną w spuściźnie działalność, z drugiej zaś – przez swą zupełnie zmienioną działalność modyfikuje dawne okoliczności.” (Marks i Engels „Ideologia niemiecka”) To „przekazywanie” to nic innego jak uczenie się, naśladownictwo, kopiowanie. Dialektyka tak jak i memetyka jest busolą, metodą, mechanizmem. Jednak mało jest prac wykorzystujących czystą dialektykę, znam jedną, H.Altszuller – Algorytm wynalazku. Pomijam dzieła klasyków. Pamiętam dyskusje o cybernetyce, rzucano takie same oskarżenia: „stek bzdur”, „pseudonauka”.
 
A czy np. „Cybernetyka społeczna” Kosseckiego nie pomogła wyjaśnić wielu historycznych zdarzeń? Memetyka jest naukową teorią, żadnej innej nauki nie zastępuje ale pomaga zrozumieć problemy innych dziedzin. Niczego nie wymyśliła, jedynie zdefiniowała to co zawsze istniało. Są problemy z jej zrozumieniem ale czy nawet po 150 latach Darwinizm nie jest odrzucany, wyśmiewany? Zgorszeni przeciwnicy krzyczą: jak to, człowiek ma pochodzić od małpy?Omawiany tekst jest przykładem niezrozumienia, jest przykładem skansenowego marksizmu. Jeśli marksizm ma być teorią naukową musi być otwarty na nowości, rozbudowywany. Zmieńmy język, rozszerzmy pojęcia, korzystajmy ze zdobyczy nauki, traktujmy marksizm jako fundament. Jeśli tego nie zrobimy, to coraz mniej z nim będzie maszerować ludzi i w końcu zaginie, razem ze śmiercią ostatniego wyznawcy. Ideologia nas nie uratuje, to stara broń, miecz. Dostosujmy swoją broń do współczesnej techniki. Jeśli patrzeć naukowo na przyszłość świata, to nie sposób nie widzieć tam komunizmu, inni widzą królestwo boże, utopię. Nie grajmy więc ekscentryków, jeśli mamy rację to dlatego, że reprezentujemy naukę. Nauka jest wolna od świętości, autorytetów i poszanowania tradycji.