CZY NALEŻY ZABRONIĆ KOMUNIZMU ?

 

CZY NALEŻY ZABRONIĆ SZERZENIA IDEOLOGII KOMUNISTYCZNEJ.

Chaos w życiu społecznym, w jego opisywaniu, jest jak gęsta mgła w lesie. Poruszać się we właściwym kierunku mogą tylko ci, którzy doskonale znają teren i mają niezwykle wyostrzony zmysł orientacji, odczytują właściwie znaki.

Art. 13 Konstytucji mówi:
Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.
Art. 256. - Kodeksu karnego:
§ 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w § 1 albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej.

Czy w powyższych przepisach jest coś czego może się obawiać Lewica? Skrajna Lewica? Ruch marksistowski? Raczej nie.
Ktoś powie, jest tam słowo - „komunizm”. Jedno jest od razu pewne, w Konstytucji nie zamieszcza się słów i pojęć o potocznym, o ulicznym rozumieniu. A więc nie chodzi tu o „komunizm” jako formację społeczno-ekonomiczną, tym bardziej, że formacja taka jeszcze nie zaistniała, uważana jest ona za utopię i tak właściwie to nikt z klasyków jej dokładnie nie określił. Zostaje rozumienie „komunizmu” jako „rewolucyjnej ideologii klasy robotniczej, określającej historyczną misję tej klasy...” i „zorganizowany, międzynarodowy polityczny  ruch rewolucyjny klasy robotniczej, którego głównymi uczestnikami są partie komunistyczne i robotnicze.” (definicje te celowo zaczerpnąłem ze Słownika filozofii marksistowskiej – Wydawnictwo Wiedza Powszechna 1982 rok). To rozumienie jest zresztą zgodne z współczesnym rozumieniem, przykładem niech będzie cytat z Wikipedii – „Komunizm jest  ideologią polityczną wywodzącą się z marksizmu.”
I tu właśnie pojawia się słowo klucz – „ideologia”. Klucz do zrozumienia „Marksizmu”, czym on jest, jaką może odegrać rolę, czy jego propagowanie jest zakazane.
Skoro już patrzę na Wikipedię do zacytuję jeszcze zdanie zamieszczone obok powyższego. „Komunizm i marksizm bywają niekiedy używane zamiennie. Marksizm jest jednak szerszym systemem filozoficznym, wykraczającym poza filozofię polityczną.”
Gdy przyglądam się wszelkiego rodzaju organizacjom uznającym siebie za marksistowskie nie widzę zrozumienia tej  różnicy. Zdecydowana większość propaguje komunizm (więc powinna oczekiwać przykrości ze strony państwa) a pozostałe balansują na granicy ideologii marksistowskiej (komunistycznej) oraz, z drugiej strony - marksizmu jako systemu naukowego czy filozoficznego. Ci ostatni często mają świadomość niewłaściwości ideologii ale też nie za bardzo potrafią znaleźć granicę między nią a „prawdziwym marksizmem”.
Wielokrotnie w swoich tekstach zwracałem uwagę na to, iż marksizm nie jest ideologią, ba, Marks nie był komunistą, choć jego wrażliwość społeczna powodowała, że nieraz stawał po stronie komunizmu.
W „Tezach na 100 lecie Rewolucji Październikowej” napisałem: „Marks był pierwszym, który w sposób naukowy (we współczesnym rozumieniu) starał się opisać, wyjaśnić rozwój społeczny. Dlatego też próby dosłownego (literalnego) powoływania się na głoszone wtedy przez niego tezy czy teorie są lekceważeniem jego dorobku i niezrozumieniem istoty procesów naukowych.
Niewłaściwym jest też zatem powtarzanie za burżuazją, że marksizm jest tylko ideologią, już sam Marks nadawał ideologii negatywny wymiar nazywając ją „zafałszowaną świadomością społeczną” czy „mistyfikacją rzeczywistości” (patrz „Ideologia niemiecka”).
Marksizm (materializm dialektyczny) przez te wszystkie lata rozwijał się, z drugiej strony trzymanie się dogmatów ideologii powstałej w XIX wieku pod wpływem marksizmu było główną przyczyną problemów ruchów rewolucyjnych w I poł. XX wieku. O ile nauka (marksizm) rozwijała się swoimi drogami to ideologia (marksistowska) stała w miejscu. Wyobrażenia ideologiczne nie odpowiadały rzeczywistości. Na czoło wychodziły mity oparte na tych wyobrażeniach i poleganie na nich przez rządzących powodowało przyjmowanie założeń nie odpowiadających rzeczywistości, powstawanie dysproporcji gospodarczych, napięć społecznych i trudności politycznych. Wiara w mity była nieraz tak silna, że twórcy polityki próbowali wcielać je w życie nawet gdy nie było przesłanek ku temu i nie odpowiadało to ich interesom.”
Nie można więc stawiać znaku równości między marksizmem a ideologią marksistowską. Ideologia to zbiór poglądów, więcej lub mniej usystematyzowanych, uwarunkowany interesem określonej klasy (w tym wypadku proletariatu) i odzwierciedleniem jej bytu społecznego. W skład jej wchodzą odpowiednio spreparowane koncepcje filozoficzne (w tym wypadku marksizmu), odpowiadające danej klasie czy grupie, jej interesowi,  koncepcje prawne, ekonomiczne, polityczne, etyczne, socjotechniczne oraz niekiedy mity, metafory, język magiczny. Ideologia opiera się o naukę lecz zapomina o rozwoju nauki (obciążenie kontekstem historycznym), zapomina o ciągłym ruchu, o powszechnym rozwoju rzeczywistości, zadowala się dogmatami. Można by w uproszczeniu powiedzieć, że ideologia jest dla prostego ludu, pomaga mu zobrazować świat, znaleźć sens życia, jest dla niego wiedzą pełną i zarazem wystarczającą, jest zjawiskiem naturalnym, panaceum na wszystko.
By lepiej to zrozumieć spójrzmy na popularną w naszej kulturze ideologię chrześcijańską, powstała prawie 2 tys. lat temu w interesie gnębionych mas, tracących swą tożsamość narodową, społeczną. Zawiera wszystkie niezbędne składniki, opierała się o najnowsze, najbardziej postępowe ale ówcześnie, nurty filozofii, religii, nauki, od początku dawała masom siłę do przeżycia w tych koszmarnych warunkach, perspektywę zwycięstwa sprawiedliwości. Gwarantowała nagrody za cierpienie, może jeszcze nie w tym wcieleniu ale na pewno po śmierci. Stosunkowo szybko została przygarnięta i adaptowana przez ludzi bez skrupułów, ludzi rządnych władzy, widzących w niej doskonałe narzędzie do zapanowania nad masami. I tak jest do dzisiaj. Nasza naukowa wiedza, przez te 2 tys. lat zmieniła się ogromnie, a w niej odrobinę coś wycięto, coś dodano i ideologia żyje, jakie piękne hasła, prawa moralne, etyczne, co z tego, że są miliony, miliony ofiar tej ideologii, wczoraj, obecnie i jutro. Co z tego, że obecnie wiemy, iż geneza jej oparta jest na fikcji, opium dalej działa. Rytuały, dogmaty, mity, niewyjaśniane tajemnice, magia w której biorą udział rzesze wiernych. Wszystko to usystematyzowane w sposób gwarantujący określony sens bez wysiłku umysłowego. To ideologia porywająca ludzi, za którą są gotowi oddać swoje lub zabrać cudze życie.
A co mówi strona, ta którą określić można „nauką” czy filozofią, z której ta ideologia kiedyś czerpała?
Oprzyjmy się na poglądach księdza prof. Michała Hellera kosmologa, filozofa, teologa (w tym wypadku na pracy M. Heller i T. Pabjan – Stworzenie i początek wszechświata). Co czynić gdy pojawiają się sprzeczności ideologii z nauką?  „Aby uniknąć takich trudności należy – już zdaniem św. Augustyna – stosować następującą regułę interpretacyjną: za każdym razem gdy pojawia się sprzeczność pomiędzy dosłownym rozumieniem tekstu biblijnego a dobrze ustaloną prawda rozumową, trzeba odwołać się do interpretacji metaforycznej, zakładając, że właśnie taką interpretacje miał na myśli autor danego fragmentu Biblii.”  „Jeśli bowiem prawdy teologiczne mają być zrozumiałe dla człowieka żyjącego w danej epoce, to nie mogą być całkowicie oderwane od obrazu świata, który stanowi kulturowe tło epoki.”  „Teologia po raz kolejny stanęła przed trudnym zadaniem ponownego odczytania teologicznej prawdy o stworzeniu świata przez Boga – ty razem w ramach naukowego obrazu świata, w którym kosmologiczne tło jest określone przez standardowy model kosmologiczny, rozpoczynający swoją ewolucję od Wielkiego Wybuchu.” „Interpretację opierającą się na dosłownym rozumieniu tekstu, w którym mowa o tym, że Bóg stwarza człowieka, zwierzęta i cały kosmos od razu w gotowej postaci, określa się mianem kreacjonizmu naiwnego...” „Alternatywą dla kreacjonizmu naiwnego jest kreacjonizm ewolucyjny. Zgodnie z tą doktryną akt stworzenia polega na tym, że Bóg nie powołuje do istnienia wszystkich organizmów i struktur przyrodniczych od razu w gotowej postaci, ale stwarza prawa przyrody, które kierują procesem ewolucji wszechświata i życia biologicznego.” „Bóg może stworzyć wszechświat, wykorzystując do tego celu zdarzenia przypadkowe.”
„Przypadek nie jest czymś, co wymyka się Bogu z pod kontroli, ale jest częścią Jego stwórczego zamysłu.” „Warto jednakże na koniec jeszcze raz przypomnieć zasadę św. Augustyna: teologia – jeśli nie chce narazić na ośmieszenie chrześcijańskich prawd wiary – musi brać pod uwagę przede wszystkim te ustalenia nauki, które są dobrze uzasadnione, i te teorie naukowe, które są dobrze potwierdzone.” Mowa jest tu cały czas o teologii, dyscyplinie wiedzy a nie ideologii.
No i proszę, z jednej skrajnej strony „naukowy”, teologiczny, ciągle zmieniający się  obraz Boga i w chwili obecnej rozumiany jako siła sprawcza określonych praw w naszym wszechświecie, praw gwarantujących od Wielkiego Wybuchu ewolucję wszechświata i życia biologicznego, siły ograniczonej do minimum, dopuszczającej przypadek, a więc obraz dostosowujący się do najnowszej wiedzy naukowej, z drugiej skrajnej strony oszołomione ideologią tłumy próbujące nawiązać kontakt  z plamą, wizerunkiem jakiejś boskiej osoby widocznej na szybie drzwiczek piekarnika. No tak, ale to dystans dwóch tysiącleci (opóźnienia rozwoju), w przypadku ideologii marksistowskiej (komunistycznej) to tylko dwa wieki (choć równie niesłychanego skoku wiedzy, nauki, technologii).
Ideologia to świadomość mas, ludzi oderwanych od wiedzy, od nauki, fanatycznie trzymających się prostych do zapamiętania dogmatów, niepotrafiących samodzielnie myśleć. Jej konstrukcja socjo i psychotechniczna czyni z nich bezwolne narzędzia w rękach „głosicieli” i strażników ideologii.
Dwa wieki temu formowała się ideologia komunistyczna, przypomnijmy sobie kontekst historyczny jej genezy. Na skutek rozwoju środków produkcji powstawały zakłady potrzebujące coraz więcej i więcej robotników, oni zaś rekrutowali się głównie ze wsi gdzie stawali się zbędni. Kapitalizm starał się kupować ich pracę jak najtaniej, powiększać akumulację, postęp techniczny zmuszał do ciągłego unowocześniania środków produkcji by odeprzeć konkurencję. Klasa robotników pracujących i rezerwowych żyła na niewyobrażalnie niskim poziomie. Wyzysk, niesprawiedliwość była nie do ukrycia. Nie było niczym dziwnym, że gdy do co światlejszych przedstawicieli robotników doszły informacje o naukowym potwierdzeniu praw rozwoju społecznego i perspektywie końca wyzysku i możliwości przejęcia środków produkcji i organizacji życia na wzór znanych już wcześniej komun w ideologii uformował się trzon jej konstrukcji. Wygrane bitwy napawały optymizmem, zaś po pacyfikacji wystąpień zawsze można było powiedzieć, że to jeszcze za wcześnie by wygrać wojnę, że będzie nas więcej a kapitalizm szybko zadławi się nadprodukcją. Dziesiątki aktywistów dokładało do ideologii nowe elementy, już nie mówiła ona tylko jak jest i jak może być ale ubierała to w szczegóły, ekonomiczne, prawne, moralne, stworzono symbole, rytuały, bohaterów i kult założycieli. Nie ważne jakie były przyczyny ofiar ale jeśli ofiarami byli przedstawiciele ludu to oficjalnie ginęli za komunizm.
Kapitalizm miał się jednak coraz lepiej, rozrastał się, koncentrował. A gdy wzorem dawnych imperiów rozszerzał się na tereny do niego nie należące, opanowywał je to ideologia marksistowska określiła go jako „kapitalizm gnijący”, będący u szczytu. Zostało mu, według niej, jedynie szybko zdechnąć. Ale nic z tego.
Lenin, człowiek o wszechstronnym wykształceniu i obdarzony talentem organizacyjnym, zdawał sobie sprawę z roli ideologii jako opium dla mas i co często podkreślał – oderwania jej od rzeczywistości. Zdawał sobie sprawę, że kierowanie się nią pochłaniało coraz więcej ofiar, że znakomicie nadawała się do manipulowania masami również przez wrogów. Jego plan był inny, widział nieuchronność złapania się za łby przez imperia, przecież nie ma w świecie imperiów czegoś takiego jak demokracja, tylko jedno imperium może panować. Wiedział, że rewolucja zwyciężyć może tylko tam gdzie państwo jest najsłabsze, państwo jako organizacja. Bo wygrać to znaczy zawłaszczyć państwo. Nic innego nie jest ważne, ani siła kapitalizmu, ani ilość proletariatu. Takim państwem była Rosja. Śledzenie działań Lenina w ostatnich miesiącach powinno wejść do kanonu literatury dla taktyków walki politycznej czy społecznej. Klasa robotnicza w Rosji była stosunkowo nieliczna, dlaczego więc zdecydował się właśnie w Rosji zdobyć władzę? Powtórzę – zdobyć władzę a nie obalić kapitalizm. Wiedział, że z praktycznego punktu widzenia (informacyjnego) najłatwiej trafić z agitacją i rozpowszechniać ją w dużych skupiskach przemysłowych (na małej powierzchni jest wielu robotników zapoznanych już z ideologią komunistyczną), a co jeszcze ważniejsze, dobrze gdy te skupiska są w miejscach władzy państwowej (Petersburg). Widział niezliczone masy chłopstwa marzące o wyzwoleniu, widział uciskane kraje domagające się wolności, suwerenności. Jeśli się dobrze rozpozna otoczenie i rzeczywistość to można obrać właściwe metody i narzędzia. Tak się też stało. Wojna wybuchła, niepowodzenia militarne plus olbrzymie ofiary, plus zapaść gospodarcza – hasło koniec z wojną i pokój pozyskało dla sprawy żołnierzy. Mimo cenzury dało się rozpowszechniać hasła, odezwy pośród robotników w Piotrogrodzie i Moskwie, zjednoczyć ich w głównych sprawach. W innych miastach często nie wiedziano co się dzieje. Ziemia dla chłopów – zjednało chłopów dla rewolucji. Głoszenie samostanowienia innych narodów osłabiło interwencję (gdyby „Biali” głosili podobne hasła Rewolucja by upadła, przykładowo, Piłsudski odmówił pomocy Denikinowi i wybrał zwycięstwo Rewolucji gwarantującej niepodległość Polski od zniszczenia „czerwonych” i pomocy w odbudowie carskiego imperium). 
Po co to piszę? By teraz stwierdzić, że o zwycięstwie każdej walki decyduje:
- rzetelne rozpoznanie przeciwnika, zdefiniowanie sprzeczności,
- rozpoznanie obszaru działania przeciwnika i jego powiązań,
- wybrania właściwego momentu dla każdego kroku,
-  pozyskania maksymalnego poparcia (nawet pustymi obietnicami),
- kierowania się zasadą: cel uświęca środki,
– zawieranie paktu nawet z diabłem,
- nie wahanie się z korzystania z pomocy wroga,
- wchodzenie z jego przedstawicielami w sojusz, bo ostatecznie wygrany ma rację,
- jeśli by zapał do walki gasł to należy wzmocnić go prowokacjami,
- itd., itp.
Sami robotnicy kierujący się ideologią komunistyczną, dogmatycznym schematem działań nie wygraliby, jest na to niezliczona ilość dowodów. I nie wygrają. Tak jak sami nie zbudują niczego bardziej skomplikowanego. 
Poza tym kapitalizmu nie da się obalić bez zniszczenia najpierw całej jego obrony, państwa (policji, służb specjalnych, sądów, banków, mediów na jego usługach) i natychmiastowego obsadzenia jej swoimi ludźmi. Chęci to skromny początek, reszta to wiedza, wiedza i wiedza. Bez wiedzy można pełnić tylko rolę „mięsa armatniego”.
Wróćmy do ideologii komunistycznej (marksistowskiej), jej rola 100 lat temu ograniczyła się do działań propagandowych. Tak naprawdę władzę w Rosji zdobyto w oderwaniu od jej wskazówek przy udziale kilkudziesięciu ludzi, praktycznie bez strat, bez walki (oczywiście przy poparciu robotników, żołnierzy, chłopów i ciemiężonych do tej pory narodów). Zapoznając się z opublikowanymi pracami Lenina widać, że połowę energii poświęcał na przekonywanie i pozyskiwanie dla swoich celów komunistów i zachęcanie ich do poparcia w zdobyciu władzy. Nigdzie indziej się to nie udało. W Niemczech gdzie stosowano się do ideologii komunistycznej rewolucja zakończyła się katastrofą. O innych krajach nie warto wspominać. Najważniejszym zadaniem nowej władzy było jej utrzymanie się i wzmocnienie gospodarki, zapobieżenie klęsce głodu. Wymagało to racjonalnego podejścia, skutecznego, dokładnego, ekonomicznego działania, nawiązania stosunków handlowych i współpracy. Lenin był świadomy tego, że temu trzeba poświęcić wszystko nawet odsunięcie w czasie reform wynikających z celów Rewolucji. I tu rozsądek stanął naprzeciw ideologii, niestety przegrał. Świadomość zaczęła kształtować byt. Jeśli fakty nie odpowiadały teorii musiały ulec zmianie. Zaczęto zwolenników ideologii pozyskiwać terrorem. Gdyby porównać to do omawianej wcześniej ideologii chrześcijańskiej, można by powiedzieć – pojawiła się komunistyczna inkwizycja. Po IIWŚ również zbrojnie pozyskiwano nowych sojuszników, nie było by może nic w tym złego gdyby za zmianą władzy szedł rozwój gospodarczy, poprawa warunków życia ale nic z tego,  mechaniczne stosowanie dogmatów ideologii marksistowskiej powodowało ruinę państw i w wyniku społecznego sprzeciwu nieustające wojny domowe. Niemożliwość odstąpienia od wyimaginowanych zasad zmuszała do centralnego zarządzania gospodarką i centralnego sterowania społeczeństwem co przybliżało państwa do totalitarnego modelu. To właśnie jest ten zły balast ideologii marksistowskiej, komunistycznej.
Czy to znaczy, że ideologie są zbędne, szkodliwe? Oczywiście, że nie.
Tak jak religie są niezbędne dla ludzi (dla mas) tak i wszelkie ideologie polityczne, społeczne są dla nich niezbędne bowiem ułatwiają im zrozumienie świata (choć najczęściej uproszczonego, fałszywego rozumienia ale gwarantującego łatwe ich pozyskanie dla propagowanych celów), ułatwiają znalezienia sensu (przynajmniej częściowego) swojego życia. Jeżeli mają być postępowe to nie wystarczy by miały szczytny cel (np. osiągnięcie sprawiedliwości) ale powinny mieć do strategii dostosowane środki taktyczne i operacyjne tak dobrane by odpowiadały rzeczywistości, obecnej rzeczywistości. I tak na przykład trzymanie się dogmatu o roli klasy robotniczej w obaleniu kapitalizmu, próby zjednoczenia, zorganizowania takiego ruchu, zbudowania dyktatury proletariatu bez wzięcia pod uwagę zmian w strukturach produkcji, usług, roli finansjery, nierówności gospodarek państwowych, możliwości manipulacji i td. nie świadczy dobrze o ideologach, to typowy przejaw idealizmu, byt ma być kształtowany przez świadomość, źle jeśli wiąże się to z fanatyzmem. Jest to wstępem do totalitaryzmu i powodem do słusznego zwalczania.

Na koniec jeszcze kilka zdań z pracy T. Biernata „Mit polityczny” z 1989 roku.

„Polityka jest dziedziną ludzkiej działalności, której towarzyszy najwyższy ładunek ideologiczny z całym bagażem ocen, wartościowań, wyraźnie zrelatywizowanych w stosunku do określonych grup społecznych.” „Rzadko która sfera życia społecznego jest tak udramatyzowana jak polityka.”
„Coraz więcej zjawisk zyskuje polityczny wymiar, a otaczający nas świat polityki staje się wszechogarniający. Mimo znacznego ładunku racjonalności, mimo prób dostosowania go do zmieniających się form życia społecznego, uległ on systematycznie odrealnieniu. Pojęcia – klucze tej sfery, takie jak: wolność, równość, demokracja, racja stanu, rewolucja, kontrrewolucja – stają się coraz bardziej oderwane, zyskują w praktyce politycznej zróżnicowane wykładnie i interpretacje, stają się narzędziami manipulacji. We współczesnej polityce zaczyna dominować zjawisko depersonifikacji procesu decyzyjnego. To nie konkretni ludzie lecz tajemnicze siły, które trudno zlokalizować, dyktują bieg wydarzeń.
Polityka gubi człowieka, a człowiek gubi się w polityce. Sprzyja to powstawaniu zbiorowych wierzeń, mitów politycznych, porządkujących w swoisty sposób sferę polityki, pozwalających świat ten uczynić pozornie bardziej zrozumiałym, a niekiedy i znośnym.”