Kapitalizm - Chiny

 

Czy Chiny są kapitalistyczne?

Pytanie „czy Chiny są kapitalistyczne” ma większe znaczenie niż by się wydawało w pierwszym momencie. Odpowiedź może bowiem dotyczyć nie tylko ich ale i całego byłego „obozu socjalistycznego”. Nie miejsce tu na rozpisywanie się ale podsunę dwa tematy do przemyślenia. Pierwszy to pojęcie „państwa”, jeśli uznać w skrócie, że państwo jest aparatem władzy nad ludźmi zamieszkującymi określone terytorium i, że jako taka organizacja stoi ono ponad innymi formami organizacyjnymi życia społeczno – gospodarczego oraz, że zbudowane zostało w wyniku przejęcia władzy przez dominującą klasę i składa się między innymi z policji, wojska, służb specjalnych, to trzeba stwierdzić, że w Rosji w 1917 nastąpiła zmiana państwa bo został przetrącony kręgosłup poprzedniego państwa, zbudowane zostały nowe organy państwa (wywiad i kontrwywiad Lenin już tworzył działając jeszcze w konspiracji, Armia Czerwona i służby policyjne opanowane zostały przez rewolucjonistów). To samo po II WŚ w Chinach i pozostałych krajach (Polska, Węgry, Bułgaria, Rumunia, Czechosłowacja...), Czy coś podobnego wydarzyło się w latach 1980/1990? Nie, wszędzie na skutek działań organów państwowych i partii dominującej dokonano tylko wymiany pierwszoplanowych aktorów teatru politycznego. Drugie to pojęcie „ustroju”, czy decyduje o nim jak przebiega produkcja w zakładach czy jaki typ państwa panuje nad całością. W ZSRR, przed 1940 było wiele kapitalistycznych firm (angielskich, amerykańskich,...) i z wieloma współpracowano a z wielu usług zachodnich banków korzystano. Nie opierajmy się o propagandowe hasła, o dogmaty. Nawet w starym słowniku filozofii marksistowskiej jako podstawową cechę socjalizmu wymienia się pozbawienie władzy politycznej burżuazji i likwidację prywatnej własności podstawowych środków produkcji. Podkreślam słowo „podstawowych”. Takie państwo musi dbać o całe społeczeństwo, musi zapewnić mu bezpieczeństwo, rozwój, musi stosować metody dające dobre rezultaty choćby były one nie w smak klasie dominującej.

Właściwie to odpowiedziałem na to pytanie ale by postawić kropkę nad "i" powtórzę - Chiny nie są kapitalistyczne. Chiny budują socjalizm dostosowany do specyfiki, możliwości i realiów chińskich. Nie na zasadzie wolnego rynku a w oparciu o naukowe podejście do rozwoju, w oparciu o program, ciągle wzbogacany przez rządząca partię posiadającą ponad 80 mln członków (8% populacji) a oni nie są przedstawicielami chińskiej burżuazji. I państwo i partia zachowała ciągłość od powstania ChRL. Organizacja państw a organizacja produkcji to dwie różne rzeczy. Ponawiam zachętę do przeczytania poleconego przeze mnie artykułu.
http://club-homo-sapiens.eu/index.php?p=1_54_

Dla mających inne zdanie. By właściwie ocenić sytuację w krajach tak zwanych „posocjalistycznych” należy zastanowić się nad choćby tym co niżej napisałem. Każdy powie, że to trywialne spostrzeżenie ale tak naprawdę mało kto na co dzień o nim pamięta, spostrzeżenie, że świat materialny, biologiczny i kulturowy (w nim świadomość społeczna, nauka, wiedza) zmienia się, rozwija. Ten ostatni, kulturowy, rozwija się i zmienia z prędkością wielokrotnie większą od innych. Tu krok do zrozumienia, że by określić właściwie swoje miejsce i właściwie wybrać drogę trzeba posiadać aktualną wiedzę i umiejętnie ją zastosować. Trzeba być szczególnie ostrożnym wobec teorii powstałych w początkach formowania się określonych nauk. Jednym słowem trzeba pamiętać o kontekście historycznym. Dotyczy to zarówno fizyki (np. Newton), biologii i innych, w tym także nauk społecznych a więc i marksizmu. Wykorzystywanie pierwotnych teorii i wysnutych wtedy wniosków bez przemyślenia kończy się katastrofą, dobrze jeszcze jak tylko dla robiącego to, bardzo źle jak dla wplątanych w to ludzi (przykład - Kambodża Czerwonych Kmerów). Drugi temat do przemyślenia. Należy pamiętać, że budować strategię walki rewolucyjnej można jedynie w oparciu o naukowe teorie, o badanie istoty zjawisk a nie o to jak się one przejawiają, jak się nam ukazują, jak funkcjonują w świadomości mas czy w świecie medialnym. Trzeba pamiętać o zmianach w wykładni podstawowych pojęć, przykładem niech będzie „komunizm”, „państwo” czy „lewica”. Jednym słowem trzeba pamiętać o roli propagandy burżuazyjnej, o manipulacji ludźmi na niewyobrażalną kiedyś skalę. Trzeba pamiętać o autorytetach ale być w stosunku do nich krytycznym. Tak było z Leninem. Gdyby trzymał się dogmatycznie wskazań Marksa do niczego by nie doszło. Uważał, że najistotniejszym było zmienić klasowy charakter państwa, zdobyć władzę, zniszczyć cały fundament Rosji carskiej (likwidacja rodziny panującej, czerwony terror,..) i na jego gruzach zbudować nowy aparat państwa. Sprawa likwidacji prywatnej własności była drugorzędna. Po przegranych ruchach rewolucyjnych w innych krajach postawił on na pokojowe współistnienie i współpracę z krajami kapitalistycznymi. Umocniło to wstępnie zwycięstwo ale po zamachu na niego (?) i odsunięciu go od kierownictwa zwyciężył fanatyczny dogmatyzm ze swoimi hasłami dyktatury proletariatu, osiągnięcia już socjalizmu a nawet budowy komunizmu. Trzeba mieć dystans do tak zwanej dyktatury proletariatu, to kategoria propagandowa a nie rzeczywista. Rewolucja socjalistyczna polega w prawdzie na przejęciu przez klasę robotniczą i jej sojuszników władzy państwowej z rąk klas posiadających ale nie dosłownie. Ważną jest organizacja, która potrafi pozyskać poparcie tych grup. O ile łatwo jest zdobyć władzę atakując we właściwym momencie to trudniej jest władzę utrzymać bo to wymaga szybkiej budowy nowego, mocnego i zwartego państwa. A tu niezbędna jest praca i to największa ze strony tych „dyktatorów” (proletariatu). Zachęcić można kijem, batem ale można też marchewką. I to jest ten kolejny etap budowy socjalizmu. Wymachiwanie batem wraz z wołaniem, że nagroda przyjdzie później jest bez porównania gorsze w rezultatach od pokazania „marchewki”, pokazywania towarów, które można mieć, można skonsumować (największe potrzeby ludzkie). „Dyktatorzy” sami pchają się do kieratu i naród rośnie w siłę a ludziom żyje się dostatnio. Najważniejsze nie dać sobie odebrać władzy.* To, że nieraz to wygląda trochę niepokojąco, no cóż, to jest teatr, widzowie nie zawsze rozumieją prawdziwy sens, liczą się opowieści, emocje, nowi aktorzy. Ale i tak reżyserowie, scenarzyści są przedstawicielami zwycięskiej klasy.

  • To  tylko jeden element. W latach 70. załamała się cała dotychczasowa polityka ZSRR mająca doprowadzić do przejęcia jak największej ilości państw poprzez ruchy narodowo-wyzwoleńcze lub popieranie partii rewolucyjnych. Wszystkie te działanie nie tylko skończyły się przegraną ale klęską połączoną często z masakrą popieranych sił (Indonezja, Argentyna, Chile, Boliwia, Angola, Kongo i tak dalej.) Nie ulegało wątpliwości, że przyczyną była słabość ekonomiczna, gospodarcza obozu socjalistycznego a dwa, brak rozwiązań, planów, możliwości pomocy dla krajów w których takie ruchy zwyciężyły. Dzielenie się biedą to zły pomysł. Stad tylko krok do zrozumienia, ze nie ma nic istotniejszego od wzmocnienia swojej gospodarki od dogonienia „Zachodu”, zrównania się z nim ekonomicznie i technologicznie.



Marcin Brys
07/08.2017

PS - i jeszcze kilka zdan na ten temat >>>    


Czekamy na Twoje uwagi: biuro@club-homo-sapiens.eu  lub "kontakt"