REWOLUCJA CZY ASYMILACJA ?

Na początek nieco o ChRL. Podstawowe wskaźniki aktywności ekonomicznej Chin, takie jak zużycie prądu, transport drogowy lub produkcja podstawowych wyrobów przemysłowych, są łatwe do zweryfikowania i są współmierne do wzrostu chińskiego PKB. Chiny wybudowały największą sieć autostrad (około 145 tysięcy kilometrów),najrozleglejszą sieć linii szybkiej kolei (obecnie około 30 tysięcy kilometrów, do 2024 roku przewiduje się, że powstanie w sumie 38 tysięcy kilometrów linii KDP) oraz dość budynków mieszkalnych, aby umożliwić 600 milionom ludzi przeniesienie się ze wsi do miast – wszystko to w ciągu 30 lat. Chińska infrastruktura to niezaprzeczalnie jeden z cudów współczesności. W porównaniu z chińskimi lotniskami, drogami, liniami kolejowymi większość infrastruktury transportowej w Stanach Zjednoczonych wygląda jak w którymś z krajów Trzeciego Świata. Chiny kształcą obecnie więcej naukowców i inżynierów niż USA, Europa, Tajwan i Korea Południowa razem wzięte i cztery razy więcej niż same Stany Zjednoczone. 
Według „Times Higher Education” w pierwszej pięćdziesiątce najlepszych uniwersytetów pięć znajduje się w Chinach.
Prezesi chińskich spółek nie zatrudniają nowych pracowników wykształconych na amerykańskich uniwersytetach, nie mogą się oni spodziewać preferencyjnego traktowania; chiński program studiów jest ich zdaniem bardziej wymagający, a Chińczycy studiujący za granicą są uważani za dzieci z bogatych rodzin, zbyt leniwe, aby dostać się na studia w Chinach.
Chiny nie muszą już kraść ani kopiować zachodniej technologii. W ciągu pięciu ostatnich lat państwo to stworzyło najlepsze wyposażenie 5G, jedne z najszybszych superkomputerów, hipersoniczne pociski, układy scalone mogące rywalizować z amerykańskimi, czy niemożliwą do przechwycenia komunikację kwantową. W 2019 roku chiński pojazd kosmiczny wylądował po ciemnej stronie Księżyca. To wszystko jednak to dopiero początek.
Chiny zatrudniły dziesiątki tysięcy najlepszych zachodnich naukowców. Huawei wypracowało model biznesowy unikalny dla całej chińskiej historii, w którym zatrudnia 50 tysięcy pracowników zagranicznych, pracujących w centrach badawczych zlokalizowanych w ponad 20 zachodnich państwach.
Państwo Środka rocznie płaci 36 miliardów dolarów w tantiemach za wykorzystywanie własności intelektualnej – jest to jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej. Przypadki pospolitej kradzieży można mnożyć w nieskończoność. Jednak jeszcze więcej wiedzy i technologii przekazują Chinom dobrowolnie same te firmy, gotowe przehandlować srebra rodowe w zamian za dostęp do chińskiego rynku. Odbywa się to ze szkodą dla ich konkurencyjności – ale w sprawozdaniach finansowych wygląda świetnie.
Niektórzy twierdzą, że Chiny kradły technologie. Znacznie groźniejszy jest jednak fakt, że Chiny nauczyły się asymilować najwybitniejsze umysły Okcydentu.
„Komunizm”, socjalizm radziecki to skompromitowana ideologia, która poniosła druzgocącą klęskę w wymiarze zarówno ekonomicznym, jak i społecznym. Chiny są zupełnie innym organizmem. Pod koniec ubiegłego roku było w Chinach 285 miliarderów dolarowych, wliczając w to twórcę Alibaby Jacka Ma, który, jak wielu innych chińskich miliarderów, jest także członkiem Komunistycznej Partii Chin.
W USA odzywają się głosy, że nie rywalizują one z zapijaczonymi i skorumpowanymi Rosjanami, ale z prawdziwą mandaryńską elitą, starannie wyselekcjonowaną z ogromnej puli talentu, spośród ludzi kształconych na najlepszych uniwersytetach świata. Ameryka będzie więc musiała stawić czoło nie wyciągniętemu z lamusa marksizmowi, ale liczącej pięć tysięcy lat cywilizacji imperialnej, która jest pragmatyczna, ciekawa świata, zdolna do adaptacji, bezwzględna oraz – głodna sukcesu.
Huawei stanowi przykład działania nowego imperium chińskiego. Firma ta doprowadziła swoją konkurencję do upadku, a następnie przejęła jej najbardziej utalentowanych pracowników. Była w stanie zdominować sektor technologii komunikacyjnej, ponieważ rzesza 50 tysięcy pracowników z zagranicy odpowiedzialna jest za większość badań rozwojowych. Po raz pierwszy w historii Chinom udało się wytworzyć i ujarzmić masę krytyczną składającą się z zachodnich specjalistów i inżynierów, aby móc ją wykorzystywać do realizacji swoich globalnych ambicji.
Chiny są już największym organizmem gospodarczym na globie, licząc po kursie siły nabywczej pieniądza (Purchasing Power Parity – PPP), a dystans pomiędzy USA  stale rośne, na korzyść Chin. Według aktualnych danych MFW, Chiny dają już 27,8 proc. światowego PKB, podczas gdy USA – 20,29 (trzecie są Indie – 12,3, czwarta Japonia – 5,45, dopiero szóste są Niemcy).
Zachód nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że oto mamy do czynienia z nowym wielkim, mocarstwem, a pytanie jest tylko takie, czy Chiny – coraz bardziej asertywne i pewne siebie – ograniczą się tylko do powrotu, jak same zapewniają, do świata wielobiegunowego i będą jednym ze znaczących ośrodków siły, czy też powrócą do swych dawnych tradycji, na mocy których to one, Państwo Środka, są wielką cywilizacją, a wszystko co poza nimi to albo barbarzyńcy, albo trybutariusze. Ale z tego co widać, Zachód prymitywny w swym rozumowaniu, dostrzega tylko możliwości do których sam jest ograniczony i zdolny – łupić i mordować.
Przez ostatnie ponad sto lat Zachód jedynie czuł niepokój patrząc na rozwijające się kraje „socjalistyczne”, których misją było zdobycie świata przez odebranie własności środków  produkcji lub wygranie konkurencji ze światem kapitalizmu w organizacji życia ludziom.

Wiemy jak się to skończyło, dogmatyzm jest zabójcą każdego postępu. Transformacja w krajach „socjalistycznych„ stała się ratunkiem dla obozu i uśpiła czujność Zachodu.

„Chiński smok naprawdę się obudził i w żadnej mierze nie chce się zatrzymać.”

Ale ten smok nie niszczy, nie zabija, nie łupi jak barbarzyńcy. Przesuwa się po świecie, pochłania niewykorzystane możliwości, przyswaja je dla swoich potrzeb.

To jest ta asymilacja. Jak mówi Wikipedia – „Asymilacja to przyswajanie – proces przemiany materiałów pobranych z otoczenia dla potrzeb własnego organizmu”. Ta przemiana to społeczne wykorzystywanie kapitału dzięki sterowaniu rynkiem przez państwo, to „przemiana materii.” Chiny są nowocześniejsze przyswajając technikę wroga, potężniejsze, bo lepiej to robią, odgrywają ważniejszą rolę bo nie odwracają się od świata, nie walczą z nim, wręcz odwrotnie, uczestniczą w nim dbając o spokój dla siebie a tym samym dla wchłoniętych aktywów. Unikają walki bo ona nie sprzyja rozwojowi, szukają korzystnych inwestycji, ich język pozbawiony jest agresji.

Jedną  z  kluczowych  dla  problematyki  międzynarodowego  bezpieczeństwa  i  rozwoju gospodarczego świata jest  doktryna  pokojowego  rozwoju sformułowana jeszcze za prezydentury Hu Jintao, a ukonstytuowana w dokumentach z 2005 i 2011  r., zgodnie  z  którą  bogacące się  Chiny  przyczyniają się do rozwoju innych  państw, wzrostu stabilności i bezpieczeństwa międzynarodowego. Przywódcy chińscy podkreślają, że współpraca  jest  obustronnie korzystna, że wnoszą  wkład w działania promujące pokój i rozwój  gospodarczy  na poziomie regionalnym i światowym i nie mają planów agresji ani ekspansji, tym bardziej nie poszukując hegemonii. Chiny interesuje rozwój gospodarczy, a polityka zagraniczna jest  jedynie instrumentem do osiągnięcia wewnętrznego celu gospodarczego. Przedłużeniem tej strategii jest zintensyfikowany przez prezydenta Xi Jinpinga proces otwarcia Chin na świat, który przyczynił się do przyspieszenia tempa ekspansji gospodarczej Państwa Środka.

Chciałbym tu poddać pod zastanowienie pewien trwający proces międzynarodowy związany z budową „jednego pasa i jednej drogi”:
W ostatnich latach Chiny przejęły zarządzanie dużymi portami morskimi, między innymi w Marsylii, Rotterdamie, Genui, Pireusie a od 2021 roku przejmują na 25 lat izraelski port w Hajfie. Mało wiemy o inwestycjach Chin w kraje zachodnie, a już liczone na kilkadziesiąt miliardów inwestycje w Izraelu są zaskoczeniem. Tym bardziej jeśli słyszy się o zawieraniu na 25 lat sojuszu strategiczno – gospodarczego między uważanym za największego wroga Izraela - Iranem a Chinami. https://www.youtube.com/watch?v=RVtAl7My3rI&ab_channel=CEPolska
Jaki to będzie miało wpływ na Bliski Wschód? Czy ta „beczka prochu zostanie rozbrojona? Czyżbyśmy byli coraz bliżej globalnego komunizmu, coraz bliższa byłaby do niego droga? Coraz więcej jest rozumiejących tą drogę, jesteśmy w przededniu radykalnych zmian ekonomicznych i gospodarczych. Daliśmy się ogłupić ideologiami, najwyższy czas się otrząsnąć.


Marcin Brys VIII 2020r.