CHINY, CHINY ...







To, czyja gospodarka jest większa, zależy od tego, kto – i jak – liczy. Wyrażona w dolarach, gospodarka Stanów Zjednoczonych jest o wiele większa. Według obecnego kursu dolara chińskie PKB w roku 2018 wynosiło 13 bilionów dolarów, amerykańskie około 20. Ale jeżeli do pomiarów zastosowalibyśmy parytet siły nabywczej – wskaźnik więcej mówiący, i bardziej wymierny – okazałoby się, że gospodarka Chin jest większa od amerykańskiej o około cztery biliony dolarów (co spowodowane jest znacznie niższym kosztem towarów i usług). W sierpniu 2019 roku półgodzinny kurs taksówką z lotniska w Chengdu kosztował mnie około pięciu dolarów; w Stanach opłata za ten sam kurs wyniosłaby od 50 do 70 dolarów.
Trzydziestoletni obywatel Państwa Środka wydaje na konsumpcję niemal dziesięciokrotnie więcej, niż czynili to jego rodzice w momencie, gdy przychodził na świat. Chińczycy, którzy rodzili się w ziemiankach, mieszkają teraz w mieszkaniach z centralnym ogrzewaniem i kanalizacją. Chińczycy, których kiedyś nie stać było na rower, dziś kupują samochody. Jeżeli wydaje wam się, że chiński rząd manipuluje danymi, to wydaje wam się źle. Podstawowe wskaźniki aktywności ekonomicznej, takie jak zużycie prądu, transport drogowy lub produkcja podstawowych wyrobów przemysłowych, są łatwe do zweryfikowania i są współmierne do wzrostu chińskiego PKB. Chiny wybudowały największą sieć autostrad (około 145 tysięcy kilometrów),najrozleglejszą sieć linii szybkiej kolei (obecnie około 30 tysięcy kilometrów, do 2024 roku przewiduje się, że powstanie w sumie 38 tysięcy kilometrów linii KDP) oraz dość budynków mieszkalnych, aby umożliwić 600 milionom ludzi przeniesienie się ze wsi do miast – wszystko to w ciągu 30 lat. Chińska infrastruktura to niezaprzeczalnie jeden z cudów współczesności. W porównaniu z chińskimi lotniskami, drogami, liniami kolejowymi większość infrastruktury transportowej w Stanach Zjednoczonych wygląda jak w którymś z krajów Trzeciego Świata.
Chiny kształcą obecnie więcej naukowców i inżynierów niż USA, Europa, Tajwan i Korea Południowa razem wzięte i cztery razy więcej niż same Stany Zjednoczone. W ciągu ostatnich 10 lat jakość chińskiej edukacji zaczęła dorównywać tej w Stanach Zjednoczonych i innych częściach świata. Rewolucja kulturalna Mao niemal unicestwiła system chińskiej edukacji wyższej. Teraz, dzięki amerykańskim instytucjom edukacyjnym, chińskie uniwersytety stworzyły kadrę pracowników naukowych mogącą rywalizować z najlepszymi na świecie. Cztery na pięć stopni doktorskich przyznawanych w USA pada łupem zagranicznych studentów; znaczną część z nich stanowią Chińczycy. Jedynie 5% amerykańskich studentów wybiera studia inżynierskie, co oznacza z kolei, że trudno jest znaleźć odpowiednie stanowiska dla doktorantów.
Chiny stanowią ogromne wyzwanie. Rywalizujemy z liczącym 1,4 miliarda inteligentnych i przedsiębiorczych ludzi narodem. Chińskie dzieci zaczynają zajęcia o 7:30 rano, kończą je po 17:00. Dziesięć milionów chińskich nastolatków
podchodzi do egzaminów wstępnych na uniwersytety; przygotowują się do nich przez dwa lata, ucząc się po 12 godzin dziennie. Ta azjatycka etyka pracy pozwala zrozumieć, dlaczego 28% studentów Ivy League pochodzi z Azji,
chociaż Azjaci stanowią jedynie 5,6% całej populacji USA. Wykształciliśmy kadry chińskich uniwersytetów, z których najlepsze mogą rywalizować z amerykańskimi.
Teraz jednak zwyczajne porównanie potencjału technologicznego Stanów Zjednoczonych i Chin nie jest wystarczające do oceny sił obu tych państw. Chiny zatrudniły dziesiątki tysięcy najlepszych zachodnich naukowców.
Huawei wypracowało model biznesowy unikalny dla całej chińskiej historii, w którym zatrudnia 50 tysięcy pracowników zagranicznych, pracujących w centrach badawczych zlokalizowanych w ponad 20 zachodnich państwach. To nie chińska, ale imperialna firma, swego rodzaju technologiczna horda, której stworzenie pozwoliło na wywołanie efektu kuli śniegowej, która wciąż się powiększa, a powiększając się miażdży konkurencję, absorbując następnie jej pracowników i dorobek.

Przez tysiące lat uwaga Chin skierowana była do wewnątrz: klęski żywiołowe, głód, choroby, niepokoje społeczne i inwazje uniemożliwiały temu państwu ekspansję choć do 1800 roku ich PKB było zdecydowanie największe na świecie. Dziś znajdujemy się w jednym z najważniejszych punktów zwrotnych w historii chińskiej państwowości od momentu zjednoczenia tego państwa w III wieku przed Chrystusem.
Chiny zwracają się ku światu – ale wcale nie chcą nim rządzić. Przypomina to rasę Borgów w „Star Treku”, chcą go asymilować. W życiu codziennym technologicznie wyprzedzają świat.
Oto jak wikipedia opisuje Borgów.
„Każdy z jej przedstawicieli – dron – jest połączony z resztą, tworząc wspólną świadomość. Borg dąży do perfekcji asymilując istoty (włączając je do swojego kolektywu) oraz przejmując ich technologie, wygłaszając przy tym slogan You will be assimilated. Resistance is futile. (Zostaniesz zasymilowany. Opór jest daremny.). Struktura organizacyjna Borg przypomina rój pszczół. Na samym szczycie znajduje się Królowa (Cesarz – Komitet Centralny KPCh), której ślepo posłuszne są wszystkie drony.”

Na podstawie: David P. Goldman. Doradca administracji Ronalda Reagana.
Felietonista i dyrektor generalny Asia Times
Na podstawie: strategy and future