Poniżej list skierowany do naszej redakcji. Warto pomyśleć nad jego treścią.

KASANDRA
25.04.2020r.

Wczorajsze wystąpienie P. Grodzkiego, marszałka Senatu Rzeczpospolitej Polskiej doprowadziło mnie do łez. Lecz nie łez wzruszenia, czułości, szczęścia, ale łez bezsilnej złości, zwątpienia, rozpaczy. Wyuczone na blachę gładkie słowa pod publiczkę, podkreślane niezdarnymi gestami mowy ciała, które natychmiast skojarzyły mi się z marionetką, poruszaną niewprawną ręką animatora, otworzyły mi oczy na los, jaki nam przygotowała i przygotowuje ciągle i niestrudzenie cała polityczna klika. Zobaczyłam tłumy młodych ludzi, bez pracy, walczących już bezpardonowo o każde stanowisko, każde zajęcie. Już nie bitwa o „stołki” a bitwa o przetrwanie staje się naszą codziennością. I tych młodych ludzi najbardziej mi żal. Niewprawieni w bojach, nieprzygotowani do podłości innej niż ta „biurowo-koleżeńska”, ponosić będą obojętność i pazerność władzy, która wisi nad nami jak miecz Damoklesa. Motywowani strachem przed nieznanym, które obecnie przybrało dostojne imię Pandemia, będziemy walczyć o powietrze, o spokój, o radość. A maski, które nam nałożono, już nie opuszczą naszych twarzy, bo to one właśnie staną się naszym bezimiennym obliczem.