22.04.1870 – 150 lat temu urodził się Lenin

XIX wiek wydawał się być najbardziej płodny jeśli chodzi o rozwój nauk i technik. Zasługą Engelsa i Marksa było, że jako pierwsi pokazali, że nie tylko świat materialny (ożywiony i nieożywiony) można badać naukowo ale również można badać świat społeczny. Że można stworzyć teorie spójne dla obu tych światów. Byli Darwinem świata społecznego, starali się określić nie tylko genezę tego świata ale też odkryć prawa nim rządzące, a co może i ważniejsze, zasady pomocne w jego poznaniu i zrozumieniu. I to właśnie jest istotą marksizmu - dialektyka – „ogólna teoria rozwoju, czyli nauka badająca prawidłowości wspólne wszelkim konkretnym procesom przemian i rozwoju w świecie (a więc w przyrodzie, w życiu ludzkim, indywidualnym i społecznym życiu duchowym).” Tak napisał o dialektyce J. Ładosz w „Materializmie dialektycznym”. O całej reszcie ich dorobku możemy spokojnie zapomnieć. No dobrze, jeszcze „Kapitał”, wykład poglądów ekonomicznych Marksa. I koniec. Niestety Marks zanurzony empatycznie w ówczesnym życiu nie potrafił się zdystansować od życia społecznego, politycznego, mówił często to co od niego oczekiwano, to co dyktowały emocje, jako rewolucjonista przegrał swoje życie, próbował w swoich ostatnich latach wnieść poprawki do wcześniejszych wypowiedzi (jak zauważył to i napisał o tym Lenin w III rozdziale „Państwo a rewolucja”) ale nie udało się. I co najgorsze ruch robotniczy oparty o wskazówki Marksa nie odniósł nigdy zwycięstwa. Nie nazywajmy więc od jego nazwiska ruchów rewolucyjnych, nie jest to poważne.
150 lat temu urodził się Lenin. Bezsprzecznie był zawodowym rewolucjonistą. Wiedza Lenina była wszechstronna, okazał się niezwykłą osobowością ludzkiej cywilizacji. Nie zapomnę swojej fascynacji ogromem jego wiedzy i dokonanej pracy gdy otworzyłem tom 29 w całości zajęty przez Zeszyty filozoficzne czy tom 28 z Zeszytami o imperializmie.
Z niewiarygodną dokładnością przygotowywał się do zwycięstwa. Kilka lat wcześniej miał już opracowany plan, dobrane kadry. Był zaprzeczeniem Marksa, był znakomitym graczem, organizatorem. Czekał na zwycięstwo burżuazji a po tym zwycięstwie (luty 1917), kiedy jeszcze burżuazja nie zdążyła uformować swojego państwa zniszczył je, zniszczył jego początki i zbudował państwo ludowe (w oparciu o robotników i chłopów). Znakomity strateg, był pewien nieuchronnej wojny między imperiami i wiedział, że gdy wszystkie one (prawie wszystkie) będą osłabione, w tym może najbardziej Rosja, to uda się obalić jej państwo i utrzymać władzę bo jedni będą za słabi by przeszkodzić a inni (USA) będą chcieli nową Rosją się wspomóc w walce z pozostałymi.
W 1945 powtórzył to Stalin, obalił siłą i manipulacjami państwa Europy Wschodniej i Azji (Chiny, Korea Płn. ...). Nie bardzo miał kto protestować, USA były zadowolone, że mogły spokojnie zdobyć pozycję światowego hegemona i nikt im nie wypominał choćby systemu z Bretton Woods. Jesteśmy teraz w roku 2020, mamy kolejny etap.
Ale miało być o Leninie.
Kiedyś napisał on: „Ludzie zawsze byli i zawsze będą głupiutkimi ofiarami oszustwa i oszukiwania samych siebie w polityce, dopóki nie nauczą się pod wszelkimi moralnymi, religijnymi, politycznymi, społecznymi frazesami, deklaracjami, obietnicami odnajdować interesów tych lub innych klas.” Niestety masy dawały się bałamucić. W 1917 roku dokonało się, zwyciężył ruch zorganizowany przez grupę inteligentów wiedzących, że świat można inaczej zorganizować, potrafili oni rozpoznać i wykorzystać okoliczności, pozyskać dla celu najliczniejsze warstwy społeczne w tym najbardziej niezadowolone – robotników i chłopów, grupy narodowe, organy państwa. Rewolucja zwyciężyła wbrew przewidywaniom, warunkom stawianym przez dogmaty ideologii marksistowskiej. Lenin wołał do młodych – „uczyć się, uczyć się” ale powstanie nowych kadr wymagało czasu, zaowocowało to dopiero dwadzieścia, trzydzieści lat później. Ideologia marksistowska przez te trzydzieści parę lat krępowała myślenie, utrudniała życie ludziom, odsunęła leninowski system partyjny i leninowski model państwa ale w końcu znowu leninizm stał się sztandarem zwycięzców. Burżuazja zaś ciągle obrzuca  nazwisko Lenina największymi epitetami. I fakt ten wystarczy za setki innych hymnów pochwalnych.