Nieistniejący Bóg istnieje

Robinson

ISTNIENIE NIEISTNIEJĄCEGO
 

„Umysł jest jak spadochron.
Dopóki go nie otworzysz – nie działa”
Frank Zappa (2)

 

„Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię”
To najbardziej znane zdanie w naszej cywilizacji zachodniej, po nim następuje opis traktowany, jako teoria wyjaśniająca pochodzenie świata i nas wszystkich. Pamiętam jak przed laty czytałem pierwsze strony i doszedłem do 4 rozdziału „Kain i Abel”, mamy w nim tylko Ewę, Adama i dwóch ich synów. Kain zabija Abla (zostają trzy osoby), zjawia się Bóg, skazuje Kaina na wygnanie i tu nagle coś nie pasuje, Kain boi się, że „...każdy, kto mnie spotka zabije mnie.” Bóg zabezpiecza go więc, przed taką ewentualnością, specjalnym znakiem i Kain odchodzi, zamieszkuje w ziemi Nod, żeni się, płodzi syna i buduje miasto nazywając je jego imieniem. W ziemi Nod toczy się życie, rodzą się potomkowie Kaina a tymczasem Ewa urodziła kolejnego syna i powiedziała: „ Bóg dał mi innego potomka zamiast Abla, którego zabił Kain”.
Wstrząs, a więc to nie jest historia naszego świata a wyłącznie historia Żydów. Ewa i Adam nie są początkiem ludzkości a jedynie konkretnego plemienia. Poza granicami terytorium Edenu i na jego obrzeżach tętniło życie innych ludzi. To dlatego Żydzi mają rok 5776 od stworzenia świata a wiele innych cywilizacji sięga pamięcią dalej.
Nie chcę tu tworzyć nowej teorii opartej na treści tej Księgi, chciałbym podzielić się jedynie swoimi przemyśleniami dotyczącymi wiary religijnej (może szczególnie tej najbliższej nas) z jednej strony a ateizmu z drugiej. 
Ta historia o Kainie pozwala na uzmysłowienie sobie, że nie ma uniwersalnej religii dla całej ludzkości, nie ma opisanych w „Świętych Księgach” uniwersalnych historii całego świata. Nie może też być jednego, tego samego boga. Każde wierzenia, magia, religia powstały w jakimś konkretnym miejscu, czasie i opierały się o historię żyjącego tam ludu, na jego obyczajach, tradycji, normach etycznych i moralnych. Rodziły się razem z kulturą, były jej częścią.
No właśnie, kultura. Dla znakomitej większości ludzi ewolucja jest faktem oczywistym, nawet na tyle oczywistym, że w 1996r Jan Paweł II skierował do Papieskiej Akademii Nauk list, w którym stwierdził, że katolik może zaakceptować ewolucjonizm ale dotyczący tylko ciała człowieka ale nie duszy, która każdorazowo stwarzana jest przez Boga. A więc człowiek to dusza tchnięta przez Boga w ciało zwierzęcia powstałego w procesie ewolucji. Znakomicie, zgadza się to właśnie z naukowym rozumieniem, choć trzeba by uzgodnić znaczenia słów i pojęć. Nasz gatunek, w pewnym momencie znalazł się na szczycie drabiny ewolucyjnej. Nie czas i miejsce by opisywać tu jak się to stało i jak doszedł do posiadania świadomości, inteligencji czy języka.
„Ludzie nie są jedynymi zwierzętami społecznymi. Można argumentować, że nie są nawet najbardziej społecznymi ze zwierząt”(4) Szczególną cechą istot ludzkich jest kultura. Początki kultury zaobserwowano też u innych kilkudziesięciu gatunków. „Jednak żadne inne zwierzę nie posługuje się kulturą w stopniu w jakimkolwiek sposób zbliżonym do ludzi. Można uczciwie powiedzieć, że przetrwanie wszystkich istot ludzkich jest uzależnione od kultury i pod tym względem człowiek zdecydowanie różni się od pozostałych zwierząt…” bo życie bez kultury byłoby dla tych zwierząt takie samo, dla człowieka by nie istniało.
Można rzec, że kultura jest strategią ewolucji, pojawiła się by służyć biologicznym celom przetrwania i reprodukcji. Zwierzęta kulturowe mają lepsze wskaźniki przetrwania i reprodukcji niż ich biologiczni krewni, którzy nie mają kultury. Kultura pomogła pomnożyć nasze siły, stworzyć lepsze życie i co ważne stworzyć zbiorową akumulację wiedzy.(4)
Gdyby spytać, kiedy powstał człowiek, to większość przyjęłaby, że był to moment pojawienia się inteligencji, świadomości, powstania kultury, która swoją częścią zasiedliła ludzki mózg. Człowiek to zwierzę kulturowe. Kultura jest niematerialnym wytworem człowieka, jego pokoleń. Oczywiście nie stało się to nagle, to proces bardzo długi. Czy w nas obecnych więcej jest zwierząt czy człowieka inteligentnego? O to toczą się spory. Ja przychylam się do tezy, że to właśnie my, obecni ludzie, jesteśmy tym poszukiwanym „ogniwem pośrednim”.
„Kultura jest systemem.” „Między jej elementami zachodzi proces integracji, często bardzo skomplikowany. Poszczególne elementy kultury pozostają ze sobą w związku, co oznacza, że nie można mówić o kulturze jako zbiorze czy agregacie, ale jako o systemie”(1)
„ Kultura nie stanowi rzeczywistości fizycznej. Bazuje na sieci czy systemie złożonym z ludzi. Nie ogranicza się do jednego mózgu, ale jest podtrzymywana przez siec mózgów. Pojedyncze mózgi można wymienić: kultura trwa nadal, nawet gdy poszczególne mózgi zostaną wyeliminowane z sieci (np. z powodu śmierci) i dołączają do niej nowe jednostki.”(4)
Nowe atrybuty rozwijające się u naszych przodków podzieliły nasz mózg jakby na dwa obszary, jeden automatyczny, utrzymujący nas w świecie biologicznym, który funkcjonował też u zwierząt i drugi świadomościowy, który utrzymuje nas w powstałym świecie kultury.

„Ludzie potrafią widzieć rzeczy niewidoczne i reagować na niewidoczne systemy prawowitej władzy. Krótko mówiąc, psychiki człowieka nie da się zrozumieć bez zaakceptowania, że w dużej mierze ma ona do czynienia z rzeczywistościami niewidocznymi. Nie jesteśmy tacy jak inne stworzenia na naszej planecie, ponieważ wszystko wskazuje na to, że one żyją w świecie fizycznym, i to wszystko. Wykorzystanie rzeczywistości niewidocznych znacznie podniosło zdolność ludzi do sprawowania władzy nad światem fizycznym, a stało się to w ogóle możliwe dzięki językowi i znaczeniu.”
Język umożliwił umysłowi ludzkiemu wyjść myślami poza otoczenie, powrócić w przeszłość, wybiec w przyszłość, jakby się obecnie powiedziało stanowi oprogramowanie mózgu, bez którego jego moc nie mogłaby zostać wykorzystana.(4)
Ten nowy, drugi świat powoli rozwijał się i uniezależniał od jednostek gatunku. Powstawała i gromadzona była wiedza przekazywana następnym pokoleniom, już nie genetycznie a kulturowo. Obok ewolucji biologicznej pojawiła się ewolucja kultury.
Pod koniec XX w. powstała nowa teoria (nauka) zajmująca się ewolucją kultury – memetyka, przyjęła określenie memu jako samodzielnej części kultury potrafiącej wywołać jakiekolwiek w niej zmiany. Tak więc, nośnikiem memów były początkowo wytwory ludzi, instrukcje zastosowania, wiedza, opowieści, zwyczaje, język i tym podobne. Z czasem powstawały bardziej skomplikowane, rozbudowane twory kultury – mempleksy.
Przyjęło się mówić, że świat można poznać poprzez sztukę, religię albo naukę. Pierwotnie wszystkie te trzy człony stanowiły jedność - magię. Umożliwiała ona nie tylko poznanie otoczenia ale i odwieczną walkę z nieznanym. To nieznane, trudne do wyjaśnienia stopniowo zamieniało się w spersonifikowane byty.
„Kluczem ułatwiającym zrozumienie powszechności funkcjonowania w naszym życiu wszelkiego typu irracjonalizmów jest ewolucja naturalna naszych umysłów. Nasi przodkowie, próbując przetrwać w środowisku pełnym niebezpieczeństw, musieli bez przerwy oceniać stopień zagrożenia. Przy takich kalkulacjach narażeni byli na dwa podstawowe błędy -  zlekceważenie zagrożenia lub jego przecenienie. Prawdopodobnie ci, którzy zbyt często popełniali błąd lekceważenia, wyginęli, a wraz z nimi pula genów współodpowiedzialnych za popełnianie takich pomyłek.” (5)
Umysł naszego gatunku przez setki tysięcy lat ćwiczył się w poszukiwaniu związków i zależności oraz identyfikowania bytów intencjonalnych tam, gdzie ich nigdy nie było, stał się glebą dla irracjonalizmu, a myślenie krytyczne stało się dla niego czynnością nienaturalną, zaś sceptycyzm postawą wręcz niebezpieczną, choć okoliczności traciły pierwotne znaczenie. (5) W ten sposób odziedziczyliśmy lęki przed nieznanym i zaludniliśmy świat skrzatami, wilkołakami, wampirami, duchami, utopcami a za kataklizmy uczyniliśmy odpowiedzialnych bogów.
Tak oto człowiek stworzył bogów, stworzył i osadził ich w świecie kultury, w swoim świecie, spersonifikował  ich. Stali się oni częścią globalnej sieci. Człowiek przemijał (umierał) bogowie pozostawali, rośli w siłę, upadali, tak jak to się dzieje w ewolucji opartej o dobór naturalny. Dokładniej, ewoluowały memy, mempleksy.
Oczywiście wiedza (również o bogach) była weryfikowana, w miarę możliwości technicznych.
„Jak zauważyli psychologowie, posiadamy zdolność ignorowania sprzeczności, pozwalającą na koegzystencję sprzecznych poglądów.” Pozwala to na ignorowanie sprzeczności w tworzonym obrazie świata, dopóki w wyniku zdobywania wiedzy nie połączy się informacji z różnych obszarów wiedzy w jedną całość i nie odrzuci informacji niekompatybilnych z tymi uważanymi za bardziej prawdopodobne.(2)
Jednym z przesłań tego artykułu jest właśnie uświadomienie istnienia świata kultury, świata niematerialnego, który istnieje niezależnie od człowieka. Trwają prace nad stworzeniem sztucznej inteligencji a ona przecież też będzie żyć na tym świecie, stanie się częścią tej sieci a może kiedyś całą siecią.
Napisałem, że uważam, iż nie jesteśmy istotami inteligentnymi lecz stanowimy pośrednie ogniwo między zwierzętami a nimi. Sprawę systemów społecznych, w których żyjemy zostawmy na boku (to zwykłe naśladownictwo bezmyślnej ewolucji biologicznej i kulturowej). Nasze umysły nie wyzwoliły się z mroków pradziejów, brak umiejętności krytycznego myślenia jest powszechna, tak jak i brak umiejętności samodzielnego myślenia, zamknięci jesteśmy w klatkach kultury (np. „prawdziwym” światem jest dla nas świat opisany przez media). Może genowo jesteśmy podobni ale memowo różnimy się często diametralnie (obecność mutacji). Nie uwolniliśmy się od strachów przed nieznanym, wszystkie stworzone wcześniej byty dalej zamieszkują z nami w sieci kultury, tworzymy nowe. Nie potrafimy popatrzeć na nie krytycznie, nie potrafimy uwolnić się od widzenia ich w postaci uosobionej, personifikowanie zalęgło się mocno. Magia nie stała się przeszłością. Mamy właściwość zlepiania różnych znaczeń, memów w jedne zbiory. Mózg ludzki jest siecią neuronów, obraz  czegokolwiek czy kogokolwiek tworzy się z elementów rozrzuconych po całej sieci i podobnie jest w świecie kultury, każdy z bytów, mempleksów, składany jest w naszym umyśle z części rozrzuconych po całej sieci a my widzimy go jako całość i często uosabiamy go, dajemy mu np. ludzką postać.
Chciałoby się przyrównać tę sieć kulturową do sieci internetowej, każdy coś tam wysyła i odbiera, jest celem manipulacji, z trudem orientuje się co jest prawdą co fałszem, kto jest bohaterem kto łotrem (zresztą ciągle się to zmienia). Ale z niej można wyjść, z tej pierwszej nie. Sieć internetowa istnieje od dwudziestu lat a sieć kultury tysiąc razy dłużej (tak właściwie to wiele tysięcy razy dłużej).
I tu dochodzimy do podstawowego pytania – czy bogowie istnieją.
Odpowiedź może być jedna – istnieją. Skoro zostali stworzeni, zlepieni, rozbudowani, zasiedlili sieć umysłów, wpływają na życie ludzi, pokolenia mijają a oni są, są w tym samym świecie co człowiek, to istnieją. Nikt nie twierdził, że są materialni, prawie wszystkie religie widzą ich niematerialną naturę, często (np. chrześcijaństwo) nie potrafią określić ich obrazu, mówią jedynie o sposobie ich przejawiania (miłość, tajemniczość, wszechmoc, brak ciała i twarzy…), jedynie prymitywna sztuka przedstawia ich w wersji ożywionej, uosobionej (choć niektóre religie tego zabraniają by nie fałszować rozumienia ich bogów). Jaki jest sens zwracania uwagi na opowiadane historie związane z ich (bogów) życiem, to otoczka ideologiczna, przecież nawet w czasie jednego pokolenia można zauważyć zmiany w ideologiach, w budowanych opowieściach wokół centralnych postaci, ich ewoluowanie. W całości kultury istnieją różni bogowie, ale pewne grupy ludzi uważają, wierzą, że akurat ci a nie inni są ważni. Dlaczego? Bo te grupy wywodzą się z tych miejsc (kulturowych) gdzie tych bogów tworzono, to raz, a dwa, w drodze ewolucji kulturowej, walki o byt, doboru naturalnego ci bogowie (mempleksy) zdobywali nowe tereny, białe plamy, dawali wyjaśnienie, bezpieczeństwo.
Powie ktoś, a nauka, wiedza? Dla „pośredniego ogniwa”, nie wygląda ona najlepiej. Biologia ukazuje całkowitą przypadkowość w ewolucji (kto to lubi?), psychologia wskazuje jacy jesteśmy słabi i okrutni, neurokogniwistyka podważa naszą wolną wolę, medycyna formułuje bezlitosne diagnozy (udaje tylko swoją siłę), astronomia ukazuje naszą samotność we wszechświecie, fizyka odkrywa wiele zjawisk nie dających się zrozumieć, matematyka wskazuje obszary, na których rządzi wyłącznie chaos. Nazbyt często nauka mówi „nie wiem”, „nie znam przyczyny”. Czy nie może to zdołować takiego osobnika.(6)
Mówienie, że bogów nie ma (ateiści) gdy takich twierdzeń nie da się udowodnić, zaś nawet pobieżne przemyślenie rozwoju kultury pokazuje powstanie i istnienie takich bytów, nie jest w porządku. Jest wiele znaczeń, mempleksów w kulturze, o których nikt nie odważy się powiedzieć, że ich nie ma, choćby „miłość”, „ojczyzna”, „patriotyzm”, „kapitalizm”. To nie są tylko czynności mózgu czy nazwy pewnych stanów, to byty, które oddziaływają również na świat biologiczny (zawierają normy, historie, zwyczaje, ceremoniały, instrukcje, są tajemnicze i często niezbadane, nieobliczalne ale organizują jeden i drugi świat, decydują o tym jak się będzie rozwijał, co zostanie przekazane przez geny i memy, a co najważniejsze, one trwają niezależnie od ludzi, człowiek jest ich narzędziem wpływu na świat).
Chciałbym byśmy dostrzegali nie tylko świat biologiczny ale i kulturowy, oba są mocno ze sobą związane, może się okazać, że będą one miejscem życia nie tylko dla człowieka ze swoją różnorodnością kultur. Coraz więcej jest odkryć wskazujących początki kultury u innych gatunków (szympansy), coraz bliżej jesteśmy stworzenia sztucznej inteligencji (jej środowisko materialne przyczyni się do powstania innej kultury). 
Inicjator memetyki, R. Dawkins w „Samolubnym genie” zauważył, że dzięki kulturze jako jedyny gatunek na ziemi mamy moc przeciwstawienia się samolubnym genom a także samolubnym memom (jak na razie).  Ewolucja nie ma celu ale zapewne jej „najwyższym szczeblem” jest kultura a cała reszta służy do jej budowania, odżywiania.
Jak ktoś powiedział, ważniejszym jest zmienianie świata, jeśli go będziemy prawidłowo widzieć to zobaczymy możliwości zmian. Ewolucja kultury ma niebywałe tempo w porównaniu z biologiczną ale trudno sobie wyobrazić by udało się szybko uwolnić  wszystkich z mroków pradziejów, to częściowo sprawa genów ale zdecydowanie memów. Kultura nie oddzieliła nas od zwierząt, jedynie wzmocniła jedne z ich cech a złagodziła inne. Chęć dominacji, agresja uzyskały nowe, zdecydowanie silniejsze narzędzia.
Tak jak w świecie komputerów, biologicznym tak i w kulturowym istnieją wirusy, wprowadzone do systemu zmuszają go podstępnie do pracy dla siebie czy swojego celu.(7)
Może to jedno z narzędzi zmian?
To co? Koniec z ateizmem? Nie walczmy z religią, nie walczmy z żadną ideologią, wszystkie są zjawiskami naturalnymi. Zrozumienie, że bogowie (we wszelkich znaczeniach) istnieją, że zostali stworzeni przez człowieka (właściwie jego kulturę) pozwoli nam na zmianę ich natury, a oni zaczną, poprzez ludzi, zmieniać świat. Przecież mamy do nich dostęp. Mamy dostęp do ideologii, których są częścią (np. ideologia chrześcijańska). Ideologie najczęściej nie uaktualniają się mimo rozwoju wiedzy (nauki czy teologii). Ideologia to świadomość mas, ludzi oderwanych od wiedzy, nauki, fanatycznie trzymających się prostych do zapamiętania dogmatów, niepotrafiących samodzielnie myśleć. Jej konstrukcja socjo i psychotechniczna czyni z nich bezwolne narzędzia w rękach „głosicieli” i strażników ideologii.
Inżynieria systemów, inżynieria społeczna, memetyka (wyjaśniająca jak to działa) i wszystkie związane z nimi nauki (pozbawione magii, wątpliwych autorytetów, krytyczne, bez dogmatów) to przyszłość.
Czy nie jest tak, że bezwładnie spadamy bojąc się rozbicia, zniszczenia? Może czas otworzyć spadochron?

 

  1. E. Nowicka – „Świat człowieka – świat kultury” PWN 1998
  2. M. Biedrzycki – „Genetyka kultury” Prószyński i S-ka 1998
  3. M. Mazur – Cybernetyczna teoria układów samodzielnych. 1966
  4. F.R. Baumeister – Zwierzę kulturowe. PWN 2011
  5. T. Witkowski – Zakazana psychologia T.2. Wydawnictwo CIS 2013
  6. T. Witkowski – Inteligencja makiaweliczna. Moderator 2005
  7. R. Brodie – Wirus umysłu. Ravi 1997