STRAJK NAUCZYCIELI

 

Chciałbym zaprezentować inne spojrzenie na strajk nauczycieli. Pomijam jego zasadność i potrzebę bo w końcu miliony Polaków miałoby uzasadniony powód do strajku z postulatem wyższych zarobków.  Chcę zwrócić uwagę na tragicznie niski poziom świadomości społecznej tej grupy i brak rozumienia rzeczywistości. Ten negatywny osąd zwiększa jeszcze bardzo wysoki średni poziom wykształcenia grupy. Jeśli tymi ludźmi tak łatwo manipulować to co dopiero innymi grupami społecznymi.
Obecną scenę polityczną charakteryzuje:
- wysoki stopień dezinformacji;
- preferowanie działań informacyjnych (nie ważne co się wydarzyło, czy stało się coś dobrego czy złego to ważne jest jak to się przedstawi, jeśli o czymś się nie mówi to można przyjąć, że się nie wydarzyło);
- wyjątkowo mały dostęp przeciętnego człowieka do informacji o świecie, wszystkie media, niezależnie od właścicieli, korzystają (często na zasadzie „kopiuj-wklej”) z przekazywanych informacji z tylko trzech światowych agencji (dotyczy to również mediów za granicą), przykładowo wszystkie TV pokazują to samo, ten sam temat a zmieniają jedynie komentarz, daje to wrażenie globalnej prawdy przekazu wydarzeń;
- ten brak pełnego, dokładnego obrazu rzeczywistości wykorzystują władze tworząc wirtualny świat, świat medialny, to w nim żyją członkowie społeczeństwa, ma on różne barwy i odcienie tak by każdy znalazł coś dla siebie (lewica, prawica i tp.), jednocześnie prowadzi się dokładne badania reakcji społeczeństwa;
- polityka to gra i jak w każdej grze prowadzi się długotrwałe akcje, pozwala się zbić własne pionki, usypia się czujność, wykorzystuje się każdą słabość przeciwnika;
- jeśli ktoś mówi, że mamy głupi rząd, nieporadny, działający przeciw społeczeństwu daje tym bardzo niepochlebne świadectwo swoich możliwości poznawczych – nie rozumie gry, wierzy dosłownie jak dziecko w wypowiadane słowa nie rozumiejąc sensu i celu wypowiedzi;
Można jeszcze wiele wyliczać ale napisałem to by uświadomić konieczność wcześniejszej analizy danych warunków społecznych i politycznych i nie rzucania się bez tego „z motyką na słońce” bo to zwykłe awanturnictwo kończące się najczęściej klęską.
Wróćmy do nauczycieli.
Akcentowanie głównie postulatu płacowego to duży błąd. Spadające w ostatnich latach zaufanie i szacunek do nauczycieli szkół (prócz wyższych), coraz gorsze wyniki egzaminów i matur nie sprzyja większemu poparciu strajku.
„Dzisiaj blisko 40% Polaków nie rozumie tego, co czyta, a kolejne 30% rozumie w niewielkim stopniu. Co dziesiąty absolwent szkoły podstawowej nie potrafi czytać. Aż 10 milionów Polaków (ok. 25%) nie ma w domu ani jednej książki. Analfabetą funkcjonalnym jest co 6 magister w Polsce. 6,2 miliona Polaków znajduje się poza kulturą pisma, czyli nie przeczytało NIC, nawet artykułu w brukowcu. 40% Polaków ma problemy z czytaniem rozkładów jazdy czy map pogodowych. To są dane tak niewiarygodne, że aż zabawne. A jednak napawają grozą.” To fragment  Przemówienia Krzysztofa Warlikowskiego w Parlamencie Europejskim w grudniu 2018 roku.  Niewielkie pensum nauczycieli w porównaniu z często ponad 8 godzinną pracą w korporacjach i działalności gospodarczej zwiększa niechęć do głównego postulatu strajkujących (przez inne grupy niewnikające w szczegóły). Wkraczanie do szkół w tym i przyszłym roku największego od II WŚ niżu a więc konieczność zwolnienia tysięcy nauczycieli czyni władze niechętnymi do ugody, odejście z własnej woli części nauczycieli z zawodu zdejmie z władz przykry obowiązek (przypomnijmy sobie jak było z likwidacją gimnazjów). Jest jeszcze druga przyczyna, jest nią niedostosowanie nauczycieli do zmian w kulturze, świadomości, nauce w ciągu ostatnich dekad. Rząd chce usunąć z zawodu ponad 100 tysięcy i zastąpić ich młodymi absolwentami lepiej poruszającymi się w tym współczesnym świecie
Kto w takiej sytuacji występuje z propozycją strajku i tak źle go prowadzi? Prowokator, biurokrata od ponad 20 lat oderwany od pracy pedagogicznej. PIS jest mu wdzięczna za świetnie gran rolę pożytecznego idioty. Nauczyciele tego nie wiedzieli? Dali się tak wypuścić? Przyjmują fałszywe dowody poparcia. A co gorzej wiedząc, że rząd nie zgodzi się na ich propozycję skłonili się do działań terrorystycznych (patrz definicja terroryzmu społecznego), by wymusić na władzach ustępstwa uderzyli w niezwiązaną z władzami grupę na dodatek w młodzież (ósmoklasiści i maturzyści, dla których to ważne etapy życia). Jest to wyjątkowo naganne moralnie. Wycofanie się z tego stanowiska próbują przekuć w swój sukces co dodatkowo ich  ośmiesza. „Przegrana nauczycieli, ich upokorzenie osłabi morale wszystkich Polaków - mówi w rozmowie z Onetem psycholog społeczny i biznesu, dr Leszek Mellibruda. Zostaje oczekiwać na propozycje władzy zmierzające do naprawy systemu oświaty, dostosowania go do współczesnych warunków do świata informacji. Niestety nauczyciele przegrali, ponieśli klęskę.

MB