Lech W. Zacher 

Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Zarządzania im. L. Koźmińskiego Warszawa

Odrealnienie człowieka i jego świata. Wstępne refleksje i uwagi 

 

Nie należy wierzyć, że rzeczywistość pozostaje rzeczywistością, kiedy wypędziło się z niej iluzję...

Jean Baudrillard, Przed końcem (2001)

 

Człowiek dąży do poznania rzeczywistości, do poznania prawdziwego, do prawdy. Musi to czynić, żeby w tej rzeczywistości — której jest cząstką — przetrwać. Szczególnie w swej praktycznej działalności człowiek musi się opierać na wiedzy prawdziwej. Pomagają w tym empiria, metoda prób i błędów, nauki praktyczne. Przykładem mogą być skuteczne realizacje projektów technicznych (np. budowa i loty promów kosmicznych). W innych dziedzinach, jak np. w prowadzeniu wojen, oddziaływaniu na procesy gospodarcze czy na zachowania społeczne, jest trudniej — być może ze względu na złożoność wielkich systemów, ich wielką wewnętrzną interakcyjność, dużą nieprzewidywalność zachowania, chaotyczność itp. Niemniej człowiek stara się i tu opierać na prawdziwym rozpoznaniu problemów — przyczyn, przebiegu, skutków, także mechanizmów, struktur itd. Można więc chyba mówić o tendencji do realizmu w poznaniu i działaniu ludzi.
Jednakże poza aktywnościami inżynieryjno- praktycznymi (wcale zresztą nie pozbawionymi elementów wyobraźni, fantazji, błędów itp.) człowiek wykracza poza rzeczywistość „twardą”, namacalną, sprawdzalną. Sam tworzy własne światy (wyobrażone, myślane, wirtualne), pełne magii, fantazji, marzeń, utopii, ideologii, wierzeń religijnych itp. Światy myślane, śnione, konstruowane, generowane przez choroby czy narkotyki również stają się realnością, ale inną, istnieją „inaczej”, istnieją przede wszystkim przez skutki, jakie powodują. Ta „nieprawdziwa rzeczywistość” działa, funkcjonuje. Często skutecznie i bez zdawania sobie z tego sprawy przez ludzi w niej „zanurzonych”. Rzeczywistość oddziałuje na ludzi, wpływając niekiedy decydująco na ich zachowania, również w skali społecznej (np. wywołując nienawiść, agresję, heroizm).

Człowiek żyje więc jakby w dwóch światach: „twardym” (empirycz-nym, fizykalnym, sprawdzalnym) oraz „miękkim” (myślanym, informa-cyjnym, ideologicznym, religijnym). Nie da się — bez złych skutków — ignorować pierwszego świata i jego praw (np. grawitacji). Nie da się uniknąć fizykalno-fizjologicznych wymiarów życia człowieka. Nie można jednak lekceważyć owego „miękkiego świata” (jego specyficzną część  K. Marks nazywał nadbudową), który nie jest w stanie zastąpić ani wyprzeć świata pierwszego. Jednakże ludzie żyją w nim jak w „realu”, bo jest on dla nich — choćby przez oddziaływanie — faktyczny. 

Współcześnie powstające technologie wirtualnej rzeczywistości (VR) mogą funkcjonować w obu światach. W tym pierwszym — jako technolo-gie inżynierskie, militarne, edukacyjne (symulacje, gry, uczenie się), w tym drugim — jako potężne narzędzie do konstruowania „innej rzeczywistości”, zwanej obecnie wirtualną. W rzeczywistości nie różni się ona od separate reality Carlosa Castanedy, wywoływanej pod wpływem indiańskich środków halucynogennych. Różnicą jest przede wszystkim utechnicznienie VR.

 W „świecie miękkim” ludzie po prostu żyją — wytwarzając go i prze-twarzając interakcyjnie. Czy będzie tak w cyberprzestrzennym świecie VR? Czy możliwe będzie w nim „pełne zanurzenie”, czy też jedynie zaspokajanie rozmaitych potrzeb typu cyberrozrywka, cyberseks itp.? Czy wirtualna rzeczywistość może stać się środowiskiem życia ludzi, środowiskiem o różnym stopniu bogactwa możliwości, doznań, czy też będzie mieć charakter wąsko utylitarny? Można sobie wyobrazić, iż wyłaniające się w późnej ponowoczesności cyberplemię będzie żyć w cyberświecie czy szerzej — technoświecie jako w swoim podstawowym środowisku, wychodzącym poza potrzeby technorozrywki (do czego bywa sprowadzany problem2). Na pewno wirtualizacja oznacza odrealnienie w stosunku do „twardego œwiata”. Wydaje się ona jedynie utechnicznionym (i opartym na współczesnych technologiach infokomunikacyjnych) przedłużeniem odwiecznej tendencji do odrealniania człowieka i jego świata przez rozwijanie „świata miękkiego”. Wspomniano już o przeja- wianiu siê tendencji do tego w magii, mitach3, kulturze (np. symbolizm, surrealizm), utopiach, ideologiach (np. typu New Age) i wierzeniach, w manipulacjach politycznych, w mediach, w marketingu i reklamie. Elementy „odrealnionej rzeczywistości” powstają więc także w wyniku świadomego i planowego działania, np. dla propagandy, dla zysku, w celu manipulacji świadomością ludzi i ich zachowaniami. Mogą też procesowi temu sprzyjać „mechanizmy systemowe”, jak np. ideologia biznesu, komercjalizacja.

W światach, w których myślimy, żyjemy, działamy (z różną skutecznością i szczęściem); w światach, które są dla nas faktyczne (choćby przez oddziaływanie następstw), występują, rzecz jasna, wszystkie wymienione już elementy konstrukcyjne. Mamy więc poznawanie rzeczywistości i jednocześnie jej tworzenie.

Procesy te trudno odseparować. Niełatwo więc ustalić, co naprawdę jest prawdziwe, co złudne, co fałszywe (ale oddziałujące). Pytania: Jak owe elementy iluzji, fałszu, sztuczności działają na poznanie prawdziwe, na świat prawdziwy? Czy nie jest on coraz bardziej złudny? Czy są granice, w których poziom złudzeń, sztuczności i fałszu nie pozwoli na dobrą percepcję „świata prawdziwego”, na dobre funkcjonowanie? Być może jednak sami się tak usztucznimy i odrealnimy, iż nie będzie to miało większego znaczenia. Wszystko okaże się niepewne, iluzoryczne, relatywne, chaotyczne, coraz bardziej sztuczne, nie-społeczne, nieludzkie. Czyli od moderny do Habermasowskiej „nowej nieprzejrzystości”, do radykalnych wizji ponowoczesności, w końcu do wizji science fiction — ale w formach cyberpunkowych (typu Neuromancer Gibsona), do ery transhumanizmu. 

Kto będzie jednak w takiej dalekiej zapewne, a może nigdy nierealizującej się perspektywie produkował, wytwarzał części zamienne dla robotów, cyborgów, androidów, nadzorował systemy maszyn, sterował systemami lokalnymi i globalnymi? Sztuczna inteligencja, automaty i człowiek postludzki (czyli to, co z człowieka „naturalnego”pozostanie)?

1 Por. L.W. Z a c h e r: Rzeczywiste i wirtualne światy ludzi. W: Człowiek wobec   
                                                świata. Red. Z. H u l l, W. Tu l i b a c k i. Olsztyn 1996.

2 Por. T. S z l e n d a k: Technomania. Cyberplemię w zwierciadle socjologii. Toruń


Można określić tych, którzy mają utrudnione poznanie rzeczywistości i działanie w niej. Oto dwa typy: pierwszy typ to ludzie:

— z niektórymi ułomnościami (np. niewidomi), 

— niedorozwinięci, chorzy psychicznie, 

— ograniczeni umysłowo, 

— uzależnieni od alkoholu, narkotyków itp., 

— psycho-  i socjopaci, 

— „nawiedzeni”, „szamani”, 

— ideologowie,

— politycy, 

— żyjący na marginesie (wykluczeni), 

— źle poinformowani,

— uciekający w wirtualną rzeczywistość. 

Przykładowo, pierwszy wymieniony typ jednostek ma zaburzone widzenie świata. Ludzie tacy czegoś nie widzą (wskutek ułomności, choroby, dewiacji, emocji, fanatyzmu, utopizmu, wykluczenia). Ich świat jest nie tylko inny aniżeli świat rzeczywisty percypowany przez „normalnych”, zdrowych, jest on też przez nich kształtowany. Oni w nim żyją i jest jakby ich subrealnością.

W takim „półprawdziwym” świecie można funkcjonować, choć kolizje ze światem „pozostałych” mogą być dotkliwe. Oczywiście, możliwe są przypadki wyjścia poza ową subrealność (np. przez wyleczenie, zmianę nastawień, poglądów, sytuacji — generowanych wewnętrznie czy z zewnątrz).

Jednostki tak nastawione, upośledzone czy przestrzennie ulokowane (np. żyjący w dzikiej dżungli) mogą być osobami wybitnymi w polityce, w nauce (np. Hawking), kulturze, sztuce.

Mogą być obdarzone rozmaitymi talentami, siłą charakteru, nadzwyczajną wrażliwością (tu pytanie: Czy percepcja świata przez osobę nadwrażliwą jest bardziej adekwatna aniżeli percepcja przez osobę mało wrażliwą?). Ludzie wierzący fanatycznie w swoje idee, przekonania, w swoją wizją świata, w swoją nieomylność nierzadko transformują świat (jako filozofowie, przywódcy państw, wodzowie, liderzy religijni), co nie znaczy, iż nie popełniają błędów wynikających właśnie ze swej „niepełnej” percepcji. W każdym razie żyją niejako w dwóch światach i na oba mogą mieć wpływ (w wymiarze gospodarczym, politycznym, społecznym, militarno--strategicznym itp.). Tacy ludzie są wszędzie, z tym, że niektórzy tylko w jakimś okresie swego życia, niektórzy zaś z owego „kręgu subrealnego” się nie wyrywają.

 

3  Por. np. E. D a v i s: TechGnoza — Mit, magia + mistycyzm w wieku informacji. Prze³. J. K i e r u l. Poznañ 2002.

4 Por. np. L.W. Z a c h e r: Intellectual Capital and the Commercialization of the Mind.

 

Drugi typ, to ci, którzy tworzą — niejako zawodowo i notorycznie — iluzje, złudzenia, mity, sztuczne światy, którzy manipulują itp. Oto kilka przykładów:

— propagandyści i programiści społeczni, 

— twórcy, a zwłaszcza wyznawcy rozmaitych ideologii i wierzeń, 

— twórcy kultury (np. poeci i pisarze, dobrym przykładem jest latynoska „literatura magiczna”),

— twórcy „świata Hollywood” (czyli świata plastikowo-kolorowego), 

— twórcy „świata telewizji” (por. np. film Truman show). 

Światy (pozafizyczne, choć czasem nie bez wpływu na fizyczne), jakie tworzymy, wynikają:

— z naszych ograniczeń (np. geograficznych, umysłowych, chorobowych, ze społecznego położenia, ze skłonności do wiary w „jedyną słuszność, z nadmiaru emocji i arogancji), 

— z konstruowania elementów własnego „półprawdziwego życia”, które oddziałuje, które jest środowiskiem myślenia, decydowania, działań, zachowania,

— z wpływów, jakim podlegają wszyscy (nie tylko „dewianci”) — wpły-wów świata tworzonego, świata zmanipulowanego i sztucznego niejako z zasady, 

— z percepcji prawdziwej (na tyle, na ile to możliwe) dokonywanej przez „normalnych”, starających się o obiektywność, krytycznych, stosują-cych metody naukowe, realistów szanujących demokrację i społeczną i kontrolę.

Należy zaznaczyć, iż gdy mówimy o odrealnieniu człowieka i jego świata, to nie chodzi tu o niedoskonałość zmysłów czy notoryczną niepełność procesów poznawczych ani też o trudną do racjonalnego okiełznania wyobraźnię ludzką. Nie chodzi również o błędne teorie czy koncepcje (np. geocentryzm Ptolemeusza, teoria flogistonu). To wszystko, rzecz jasna, może znacząco przyczynić się — i tak jest — do nieświadomego czy wolicjonalnego odrealniania, tj. do tworzenia nierzeczywistego obrazu świata w głowach ludzi oraz w ich rozmaitych wypowiedziach. Odrealnieniem może być przyjmowanie „na wiarę” rozmaitych „prawd” religijnych, ideologicznych, szamańskich, potocznych „mądrości”, uprzedzeń, interioryzowania fałszywych czy przebrzmiałych stereotypów, bezkrytyczna wiara w reklamy, przyjmowanie przedstawień telewizji i innych mediów jako wiernego odwzorowania życia, nie mówiąc o zabobonach itp. 

Tajemniczość świata, fizycznego i społecznego, jest oczywiście duża. Jej przenikanie stanowi proces powolny i trudny, wymaga badań, oświecenia, edukacji, woli poznawczej, ciągłej weryfikacji, aktualizacji itp. Ideałem byłoby, gdyby człowiek w procesie poznawania świata i siebie stosował konsekwentnie wiedzę naukową, opartą na nauce, naukowo weryfikowaną. Taka superracjonalistyczna postawa i działanie są — w sensie żelaznej systematyczności i pełnego upowszechnienia — mało prawdo-podobne. Wówczas dopiero można by mówić o człowieku, wiedzy i społeczeństwie wiedzy w pełnym znaczeniu tych terminów. 

W praktyce historyczno-społecznej zadowalamy się co najwyżej deklaratywnym dążeniem do takiego ideału. Realizujemy wypływające zeń rekomendacje stopniowo, częściowo, od czasu do czasu, w niektórych dziedzinach czy obszarach życia. Naukowa sieć prawdziwych (przy danym stanie wiedzy) odzwierciedleń rzeczywistości w miarę rozwoju nauki i techniki oraz społecznej praxis gęstnieje, jest w niej coraz więcej coraz większych węzłów (nazwijmy je „węzłami prawdy”, np. w postaci grup badaczy czy ekspertów, instytucji naukowych, zbiorów prawdziwych informacji).

 

Nie jest jednak tak, iż wszyscy ludzie, zawsze i w każdej dziedzinie dążą do naukowości, realizmu, racjonalności, weryfikacji itd. W dziedzi-nach praktycznych czynić to muszą, inaczej osiągnięcia techniki nie byłyby możliwe (ich zawodność, awaryjność wynika z „natury rzeczy”, niedoróbek, błędów projektowych, wykonawczych i innych, a nie z odrealnienia). Racjonalność techniczna jest raczej jednoznaczna i wymagają-ca realizmu. 

W dziedzinach „miękkich” sytuacja jest inna. Wiara w zadekretowany przez jakiegoś „proroka” koniec świata, wiara w magię i czary, w cudowne uzdrowienia, w „prawdy” wygłaszane w mediach, w „jedynie słuszną drogę”, w ideologiczne przedstawienia rzeczywistości, w mity i utopie5 jest faktem. Czy ludzie grosso modo naprawdę chcą wiedzieć, jak się faktycznie rzeczy mają? Łatwiej i prościej, często też przyjemniej jest tworzyć własny odrealniony, zmitologizowany i zafałszowany świat. Optymizm, „różowe okulary”, niepodważalna wiara, mocne — choć bezpodstawne — przekonania i przeświadczenia są „zdrowsze” aniżeli pesymizm, postawa sceptyczna, wątpliwości i niepewność. Odrealnienie świata to również swoista psychoterapia. W odrealnionym świecie daje się żyć i funkcjonować, i to często zupełnie wygodnie, choć zdaniem postronnych i krytycznych obserwatorów — dziwacznie. Może więc eskapizm sieciowy i funkcjonowanie w wirtualnej rzeczywistości będą po prostu tylko dziwaczne? Ale jeœli to obejmie wielkie masy ludzi? 

O ile tworzenie wirtualnych światów i „pełne zanurzenie się” w nich może prowadzić do monadyzacji, o tyle samo nawet ciągłe nawigowanie (czy „bycie w Sieci”) może mieć rozmaite konsekwencje. Niektórzy badacze uważają, iż mimo całej indywidualizacji sieciowej „nomadzi cyberprzestrzeni” (zmodyfikowany termin I. Sinhy6) mogą szukać kontaktów i powiązań z innymi — tworzyć „plemiona wyboru”, a nie „plemiona losu”

— jak w tradycyjnych społeczeństwach. Kontakt to jednak nie jest dawna więź społeczna.

Ewolucja społeczeństw, a raczej koewolucja systemów społecznych i systemów technicznych, idąca w kierunku fragmentacji, dezintegracji oraz postępującego zanikania tradycyjnych struktur, więzi (zapewne oczywiście w dalszej przyszłości), może prowadzić nie tylko do trybalizacji z wyboru (por. rys. 1), ale i innych form typu e-stado, inteligentne tłumy, agregaty społeczne, cyfrowe zbiorowości itp. To oczywiście tendencja ujawniająca się w krajach najbardziej rozwiniętych (i chyba dotycząca przede wszystkim kultury zachodniej).

Także jednak i w kulturze japońskiego społeczeństwa — czołowego w dziedzinie elektronizacji i informatyzacji — ujawniają się zwiastuny społecznej dezintegracji (a może dezagregacji?). Rozwija się tam od lat dziewięćdziesiątych XX wieku subkultura tzw. geeków, czyli miłośników komiksów, kreskówek i gier komputerowych typu fantasy8. W jednej z dzielnic Tokio (Akihabara) powstało nowe zjawisko miejskie — getto „otaku” (japoñskie tłumaczenie słowa „geek”). Czy są to jedynie maniacy i odmieńcy żyjący w odrealnionym świecie („hikimori” to po japońsku ludzie odcięci od świata zewnętrznego), czy też awangarda „nowego świata”? Otaku tworzą getta (jak Elektroniczne Miasteczko Akihabara), hikimori zamykają się w domach, rzadko opuszczając swój pokój (por. A. Taiola Samotność maniaka).

5  L.W. Z a c h e r: Jednostka w społeczeństwie informacyjnym. W: Informacja — do-bra lub zła nowina. Red. A. S z e w c z y k. Szczecin 2004 

 

Rys. 1. Trend ewaluacyjny społeczeństw i położenia człowieka 

źródło: Opracowanie własne

 Mając komputer, mogą się w samotności „zabawić na śmierć” (by przywołać termin N. Postmana9). Nie interesują ich bliższe związki z innymi, więzi rodzinne i społeczne, ambicje zawodowe. A co będzie, gdy wkroczy masowo technologia wirtualnej rzeczywistości?

Może „choroba komputerowa” i jej wielostronne konsekwencje staną się ryzykowną normalnością w „świecie nowego ryzyka” (by sparafrazować U. Becka10), podobnie jak „mikroświaty” i „światy silikonowe” (terminologia J.L. Castiego11)? Czy zatem przyszły świat zdobędzie się na jakąś choćby intelektualną tylko kontestację codziennego życia (w rodzaju opisanej przez R. Vaneigema12). 

Wydaje się, że to właśnie technologia wirtualnej rzeczywistości doko-na przekształcenia społeczeństwa sieciowego jako populacji użytkowni-ków Internetu — dzielonych przez M. Castellsa13 na technoelity, hake-rów, wirtualnych kolektywistów i przedsiębiorców internetowych — w zbiorowość nawigujących, w nowe środowisko ludzi, zmonadyzowane, autystyczne, w elementy „maszyny do przebywania w cyberprzestrzeni”. Czy jedynie możliwa ucieczka z takiej ludzkiej zbiorowości będzie po pro-stu ucieczką donikąd?

6  Por. I. S i n h a: Nomadzi cyberprzestrzeni. Przeł. T. M i s i o r e k. Gliwice 2004.

7  Por. J. M i k u ³ o w s k i - P o m o r s k i: Kultura wobec społecznej transformacji.  Kraków 2004.

8 Por. A. Ta i o l a: Samotność maniaka. „Forum” 2005, nr 27.
  Por. N. P o s t m a n: Zabawić się na śmierć. Przeł. L. N i e d z i e l s k i. Warszawa

10 Por. U. B e c k: Społeczeństwo ryzyka. Przeł. S. C i e œ l a. Warszawa 2002.
11 Por. J.L. C a s t i: Would-be World. New York 1997.
12 Por. R. Va n e i g e m: Rewolucja życia codziennego. Przeł. M. K w a t e r k o. Gdańsk    2004.

 Zapewne i w dalekiej przyszłości pozostanie jakiś „real” i rozmaite relikty pozostałości dawnych czasów. Czy będą one marginesem, czy też rozległym otoczeniem „nowego wspaniałego świata” stanowiącego cen-trum, choć w istocie enklawowego? Mogą się pojawić też i analogiczne do dzisiejszych bolączek ludzkości problemy alienacji, dualizmu, wykluczenia, dyferencjacji. Sytuacja taka może być podłożem nowych odrealnień i to po obu stronach.

W każdym razie rekompozycja struktur ludzkich wydaje się raczej nieunikniona. Jej cechami może być wspomniane usztucznianie14, także relacji między ludźmi, ich zbiorowościami, relacji zapośredniczonych w dominującym stopniu przez technologię — przez telefon komórkowy, sieć, komputer, multimedia itd. czy ich zintegrowane formy.

Problemów będzie więcej. Niektóre jednostki czy zbiorowości będą żyły w dwóch światach „po równo” (rzecz jasna, w świecie fizycznym będą żyli wszyscy), niektórzy naprzemiennie albo „na granicy”. Jakie będą wówczas relacje i wymiany, jakie interakcje wzajemne i z otoczeniem? Czy społeczeństwa oparte na wiedzy (o których obecnie modnie jest pisać) staną się jakimiś usieciowionymi zbiorowościami wiedzy czy technoludzkimi sieciami (hurtowniami czy „młynami”) wiedzy? Jakie znaczenie będą miały filtry kulturowe — facylitujące czy hamujące opisaną ewolucję? Jaką rolę będą odgrywać „przemysły świadomości” tworzone przez nowe technologie i ich aplikacje (medialne, handlowe, polityczne)? Jakie zestawy kryteriów racjonalności będą stosowane w takiej sytuacji? Czy refleksyjność (postrefleksyjność?) będzie całkowicie zindywidualizowana i partykularna, czy też dzięki „inteligencji otwartej” (używając terminu D. de Kerckhove’a15) i sieciowej synergii osiągnie nową jakość? A może dzięki rozwojowi wiedzy, uczeniu się, sieciowym interakcjom nastąpi urealnienie człowieka i jego rozumienia nowego świata?

Warto jeszcze wspomnieć o kwestii języka, w którym percypuje się i opisuje świat, w którym przebiega komunikacja, w którym podawane są rozmaite informacje. Coraz ważniejszy staje się język instrukcji kom-puterowych, język oprogramowania, instrukcji związanych z używaniem Internetu, w przyszłości — z technologią VR. W sieci kształtuje się sie-ciowa terminologia i specyficzny język (zróżnicowany już w zależności od grup wiekowych, dziedzin, tematów itp.), podobnie, jeśli idzie o komuni-kację SMS-ową i MMS-ową.

W ostatnich dekadach — a i wcześniej również — język zdominował realny świat biznesu, polityki, mediów, nawet kultury, edukacji i nauki oraz rynku, który uzurpuje i narzuca formy myślenia i ewaluacje. Po-wstaje pytanie: Czy nowy język związany z technologiami infokomuni-kacyjnymi i ich użytkownikami będzie go przenikał, czy wypierał? W nad-chodzącej erze — jak pisze J. Rifkin16 — rynki będą oddawać miejsce sieciom, a dostęp będzie determinował sposób życia. Ergo, wiek dostępu będzie generował specyficzny język. Trudno powiedzieć z góry — czy będzie on służył bardziej odrealnianiu, czy urealnianiu.

*  *  *

Prawdopodobnie jest za wcześnie, by formułować przekonujące i dające się weryfikować sądy o wirtualnej przyszłości i jej relacjach z przyszłością realną, o tym, czy technologie infokomunikacyjne — obok pozytywnych potencji i realizacji — będą potęgować fragmentację społeczeństw i grup ludzkich, jakie będą strukturalne skutki makdonaldyzacji w Internecie? W jakim stopniu „bycie w Sieci” zastąpi bycie w „realu” i jaką część ludz-kości ono ogarnie? Czy rosnąca indywidualizacja i „tożsamościowa tury-styka” oraz swoisty kameleonizm spowodują rosnącą alienację jednostek, ich autyzm i społeczne obezwładnienie? Czy konstruowanie własnych światów pozwoli na uczestnictwo w świecie rzeczywistym? Te czy podobne pytania badawcze stawialiśmy już uprzednio, próbując — na podstawie trendów, teorii oraz intuicji — spojrzeć na nie z punktu widzenia odrealniania się człowieka i jego świata. 

Społeczne i jednostkowe „wytwarzanie świata” człowieka ułatwiają technologie wirtualizacji. Odrealnianie z tym związane może iść również w niedobrych (z punktu widzenia obecnego humanizmu) kierunkach (np. seks, eskapizm, autyzm), a w następstwie prowadzić do wcześniej wy-mienionych zjawisk, takich jak atomizacja społeczna, alienacja, mona-dyzacja, ekskluzja itp. Czy możliwa jest jakaś kontrola społeczna czy samoświadomościowa procesów odrealniania i ich różnoaspektowych następstw? A co będzie, gdy nastąpi pełna automatyzacja i robotyzacja makdonaldyzacji oraz makdonaldyzacja Sieci i rzeczywistości wirtual-nej? Czy w takiej perspektywie poznanie, wiedza oraz socjalizacja ludzi zdołają efektywnie respektować realność świata? A może nastąpi wcze-śniej jakaś saturacja w Internecie i związanych z nim technologiach, która pohamuje możliwe negatywne konsekwencje tego jednego z największych wynalazków ludzkości? A może ludzie przyszłości — następne generacje społeczeństw informacyjnych oraz opartych na wiedzy — potrafią odpowiedzieć na postawione pytania i wątpliwości oraz znaleźć sposoby i instrumenty lepszego pokierowania swym losem i biegiem rzeczy?

13 Por. M. C a s t e l l s: Galaktyka Internetu. Refleksje nad Internetem, biznesem i spo-

           łeczeństwem. Przeł. T. H o r m o w s k i. Poznań 2004.

14 Por. L.W. Z a c h e r: Sztuczna inteligencja jako element procesu usztuczniania się
                  człowieka. W: Komputer — przyjaciel czy wróg? Red. A. S z e w c z y k. Szczecin 2005.

15  Por. D. K e r c k h o v e de: Inteligencja otwarta. Narodziny społeczeństwa siecio-
          wego. Przeł. A. H i l d e b r a n d t. Warszawa 2001.

16  Por. J. R i f k i n: Wiek dostępu. Przeł. E. K a n i a. Wrocław 2003