Marks c.d.

Marks – TAK. Marksizm i komunizm – NIE.

Mijają trzy dekady od zmian w wyniku których kryzys lewicy stał się zauważalny dla każdego. Normalnie powinien on pobudzić ludzi związanych z lewicą do szukania przyczyn katastrofy, szukania dróg wyjścia, nowych rozwiązań. Listy do mediów, posty na facebooku i w ogóle w sieci pokazują niepokojącą wizję staczania się wszystkich  „-izmów” na dno po równi pochyłej. Widać sporo młodych ludzi starających zrozumieć, dowiedzieć się ale jak w podobnych życiowych sytuacjach na drodze stają im pseudoautorytety, zgorzkniali emeryci – amisze komunizmu, ortodoksyjni marksiści, fanatycy, twardogłowi. Mają pełne usta sloganów, haseł z dawnych epok. Marks powiedział to, Lenin tamto, Trocki to. Nie zastanawiają się nad metodami, pracą, która doprowadziła „klasyków” do takich wypowiedzi. Religijne myślenie współczesnych „marksistów” to grzech główny.
Czyż nie jest tak, że nieraz błędna ocena jakiegoś zjawiska wynika ze stosowania złych metod i niewłaściwego rozpoznania? W przypadku Marksa może to być - nie odróżnianie tego co było dorobkiem naukowym czy filozoficznym od szczegółów jego życia praktycznego, codziennego, czy od prób zrozumienia go przez innych, od fałszywego tłumaczenia jego myśli. Tak się składa, że akurat do oceny Marksa stosuje się niemarksowskie metody. Zapomina się o najważniejszych kontekstach – „czasoprzestrzeni”.
Jeśli patrzeć na Marksa jak na naukowca (a przecież nim był) to trzeba pamiętać, że nauka stanowi uporządkowany logicznie, nieustannie rozwijający się i doskonalony system uzasadnionych twierdzeń, a także znajdujących się w stadium weryfikacji hipotez. System ten jest rezultatem świadomej działalności człowieka. Jest to proces historyczny, którego kolejni uczestnicy (pokolenia) są kolejnymi jego elementami. Rozwój wiedzy wymaga krytycznego nastawienia badaczy wobec wiedzy dotąd zdobytej i do metod myślowych, które dotąd były skuteczne. Rozwiązywanie nowych problemów wymaga zawsze przezwyciężenia wcześniej ukształtowanych schematów myślowych. Krytycyzm jest istotnym warunkiem rozwoju nauk. Powstanie dialektyki marksistowskiej (jako teorii rzeczywistości) poprzedziło krytyczne przeanalizowanie, weryfikacja (nie odrzucenie lecz przesianie) całego wcześniejszego, znanego wówczas dorobku w tej dziedzinie i wykorzystanie osiągnięć, stanu innych nauk (materialistyczne podstawy). Marks od początku kierował się zasadą, że by poznać jakieś zjawisko, należy badać jego genezę oraz historyczne przemiany, rozwój, jakiemu ono podlega, a także źródło owych przemian tkwiące w wewnętrznych sprzecznościach oraz powiązaniach zjawiska z otoczeniem. Widzenie rzeczywistości w ciągłym ruchu (rozwoju), rzeczywistości pełnej sprzeczności, patrzenie na nią w sposób historyczno-genetyczny, materialistyczny to właśnie jest podstawą metody dialektycznej, metody badań rzeczywistości i możliwości jej przekształcania, bo przecież Marksowi i Engelsowi chodziło nie tylko o to, by lepiej niż dotychczas wyjaśnić społeczną rzeczywistość, lecz także by ją zmieniać. Trzeba jednak pamiętać, że był to tylko kolejny stopień rozwoju nauki, wiedzy. Było to kolejne ogniwo w ewolucji tej dziedziny cywilizacji, ewolucji trwającej dalej dzisiaj. W wyniku takiej działalności tworzy się teorie, zespoły praw naukowych, definicji, twierdzeń i hipotez dotyczących danej dziedziny zjawisk, oczywiście w określonym czasie, tworząc rzeczowo powiązaną oraz logicznie uporządkowaną spójną całość. Wszystko w celu systematyzowania i racjonalizowania faktów, wyjaśniania powodów ich występowania, przewidywania przyszłych zdarzeń, oraz budowy nowych systemów (np. urządzeń, broni). Taką teorią był materializm historyczny.
Teoria nigdy nie przesądza jaki jest stan rzeczywisty, jeśli rzeczywistość dowodzi czegoś innego to teoria upada lub ulega ograniczeniu do obszaru zgodności. Na podstawie teorii powstają ideologie służące do budowy algorytmów.
Marks (ograniczmy się tylko do niego) był przecież człowiekiem a nie nieomylnym bóstwem, nad którego każdą wypowiedzią trzeba się zastanawiać i szukać w niej sensu (i jako dziecka, i jako młodzieńca, czy starca wydającego ostatnie tchnienie). Jest też tu strona praktyczna, on dawał się porwać życiu, uczestniczył w nim. Ba, znakomita większość jego wypowiedzi (artykuły, polemiki) była spowodowana chęcią pozyskania, choć drobnej kwoty wynagrodzenia niezbędnej dla podtrzymania życia jego rodziny. Często zapomina się, że Marks przegrał swoje życie osobiste a jego udział, angażowanie się w sprawy polityki skończyły się porażką i jego i tej polityki.
Wiele prac było pracami „propagandowymi” (podobnie jak u Lenina). Pamiętajmy, że w tym obszarze obowiązują inne reguły. Można „koloryzować”, bo tu liczy się efekt, rezultat, osiągnięcie celu a nie absolutna prawda. Dyskusje prowadzone są tu na innych niż w nauce zasadach, mają być zrozumiałe i oddziaływać na emocje i wywoływać właściwe reakcje. Przykładem jest tu Manifest Komunistyczny.
Na podstawie teorii naukowych (ograniczmy się do sfery nauk społecznych) powstają algorytmy, tworzone są w celu rozwiązania pewnych problemów życia
Marks nie był marksistą (sam to mówił). Marksizm czy komunizm to ideologia tworzona niemal równocześnie w wielu miejscach. Zapomina się czym się taka ideologia charakteryzuje.
Ideologia to zbiór poglądów, więcej lub mniej usystematyzowanych, uwarunkowany interesem określonej klasy (w tym wypadku proletariatu) i odzwierciedleniem jej bytu społecznego. W skład jej wchodzą odpowiednio dobrane koncepcje filozoficzne (w tym wypadku Marksa), prawne, ekonomiczne, polityczne, etyczne, socjotechniczne oraz niekiedy mity, metafory, język magiczny. Ideologia opiera się o naukę lecz zapomina o jej rozwoju, o ciągłym ruchu, o powszechnym rozwoju rzeczywistości, zadowala się dogmatami. Marks nazwał ją fałszywą świadomością.
Ideologia zasłania prawdę, fałszuje rzeczywistość, oddziałuje mocno na emocje, budzi fanatyzm, z każdą chwilą oddala się od swoich naukowych podstaw, nie pozwala nawet na szerszą refleksję, nie interesuje się stanem aktualnej wiedzy. Najlepszym przykładem jest ideologia chrześcijańska, katolicka. Gdy teolodzy ograniczają wizję Boga do siły sprawczej Wielkiego Wybuchu, dopuszczają w ewolucji przypadek to ideolodzy (kadra duchowna) manipulują masami, które potem próbują nawiązać kontakt z wizerunkami boskich istot na szybie drzwiczek piekarnika.
Jeśli uważać marksizm (komunizm) za ideologię (a chyba nią jest) to trzeba go jak najszybciej pogrzebać. Natomiast naukowego i filozoficznego dorobku Marksa nie da się odrzucić, zadomowił się w nauce, umysłach, dzięki niemu nie tylko potrafimy wiele zrozumieć ale i walczyć o zmianę świata, tworzyć nowe teorie polityczne.
Człowiek przecież może wpływać na bieg rozwoju społecznego ale pod warunkiem, że kieruje się dialektyką marksistowską. Powtórzmy, nie da się wykreślić prac Marksa z dorobku nauk społecznych tak jak nie da się wykreślić prac Kopernika czy Newtona z dorobku nauk przyrodniczych.  A więc największym niebezpieczeństwem dla postępu społecznego jest dogmatyzm i „wulgarny” czy ortodoksyjny marksizm traktujący Marksa jako guru rewolucji równego bogu oraz  ideologia komunistyczna, szczególnie jej infantylne rozumienie. Na szczęście jest to margines działań społecznych wynikający (tak jak i w innych dziedzinach nauk) ze zwykłego „analfabetyzmu”.

Podstawową tezą filozofii Marksa jest pogląd, że istnieje niezależny od świadomości i woli ludzi świat rzeczy i procesów rozwoju, zewnętrzny jak i również wewnętrzny. Wszystko jest w ruchu, rozwoju, a ruch wymuszony jest powszechnymi sprzecznościami, ruch to zmiany ilościowe, które mogą powodować zmiany jakościowe. To rozwój środków produkcji decyduje o rozwoju cywilizacji ludzkiej. Byt kształtuje świadomość, gdzie byt jest całokształtem stosunków społecznych (a więc stosunków ekonomicznych, stosunków produkcji, sił wytwórczych,...). Motorem ruchu, rozwoju społecznego są sprzeczności występujące w bazie. Nie wszystkie są ważne czy decydujące, np. sprzeczności klasowe występowały w niemal całej historii rozwoju społeczeństw i jeszcze długo nie zanikną, ewentualne zmienią swą formę. Nie są one w chwili obecnej sprzecznościami decydującymi, podstawowymi. Przypomnijmy tu Marksa:
„Żadna formacja społeczna nie ginie, zanim nie rozwiną się wszystkie te siły społeczne, którym daje ona dostateczne pole rozwoju, a nowe wyższe stosunki produkcji  nie zjawiają się nigdy na jej miejsce, zanim w łonie starego społeczeństwa nie dojrzeją materialne warunki ich istnienia. Toteż ludzkość stawia sobie zawsze tylko takie zadania, które może rozwiązać, bo gdy się bliżej przyjrzeć tej sprawie, okaże się zawsze, ze samo zadanie wyłania się dopiero wówczas, kiedy materialne warunki rozwiązania go już istnieją lub co najmniej znajdują się w procesie stawania się.”   Przyczynek do krytyki ekonomi politycznej – przedmowa – K. Marks 1859r.
Engels zwrócił uwagę, że:
„Dopiero na pewnym, a w naszych dzisiejszych warunkach nawet na bardzo wysokim stopniu rozwoju społecznych sił wytwórczych staje się możliwe podniesienie produkcji do takiego stopnia, że zniesienie różnic klasowych może stanowić istotny postęp i że może ono być trwałe i nie spowoduje zastoju czy nawet regresu w społecznym sposobie produkcji.”  F. Engels – Sprawy społeczne w Rosji -1875r.
Można z powyższego wyciągnąć wniosek, że im szybszy i większy rozwój produkcji tym bliżej nam do zniesienia różnic klasowych. A jaki system gospodarczy daje gwarancję najszybszego rozwoju? Wg Marksa, jak i Lenina – kapitalizm. Marks twierdził - kapitalizm jest najlepszą formą szybkiej rozbudowy gospodarki (Manifest Komunistyczny).
Na początku sprawa odebrania kapitalistom środków produkcji nie stała na pierwszym miejscu, najważniejszym było obalenie systemu politycznego (Komuna Paryska). Niestety powstająca wówczas ideologia marksistowska, do której Marks się nie przyznawał, jako główny cel obrała sobie pozbawienie kapitalistów środków produkcji a nie obalenie państwa (państwa w leninowskim jego rozumieniu). Takie rozwiązanie było na rękę kapitalistom gdyż zdawali sobie sprawę ze swojej wyższości energetycznej i informacyjnej. W każdym systemie własność była chroniona prawem i państwo surowo karało podniesienie na nią ręki. Wszystkie tego typu „rewolucje” kończyły się i dalej kończą dla ludu katastrofą. Szansę zwycięstwa miała Rewolucja Październikowa ale szansa ta została zaprzepaszczona przez Stalina i spółkę infantylnie rozumiejącą wskazówki Marksa. Stare chińskie przysłowie mówi, że jeśli biedę podzieli się na wszystkich to wszyscy będą jeszcze biedniejsi. W drugiej połowie XX wieku zrozumiało to wiele tzw. komunistycznych organizacji sterujących państwami i wróciło do kapitalistycznego systemu gospodarczego. Wydaje się, że przykład Chin powinien raz na zawsze wyrzucić ideologię marksistowską do archiwum. Pokazuje on, że nie stosunki produkcji są ważne ale system, który nimi steruje, który je kontroluje.
Gdzie więc ukrywa się obecnie podstawowa sprzeczność globalnego systemu – imperializmu? Podporządkował on sobie kapitalistyczne stosunki produkcji i przeniósł związane z nimi sprzeczności na szerszy obszar, na obszar państw, społeczeństw, organizacji gospodarczych i finansowych.  
Już Lenin badając imperializm („Zeszyty o imperializmie”) dowodził, że polityczną nadbudową monopolistycznego kapitalizmu jest reakcja polityczna we wszystkich dziedzinach polityki wewnętrznej i zagranicznej. Imperializm -- wskazywał on — jest zaprzeczeniem demokracji w ogóle. Kapitał monopolistyczny redukuje i sprowadza do zera nawet normy formalne demokracji burżuazyjnej, wprowadza swoją niczym nie ograniczoną dyktaturę. W dziedzinie polityki zagranicznej imperializm charakteryzują: agresywność, wyzysk, naruszanie suwerenności narodowej krajów słabych i zależnych, interwencje i ustanawianie w innych krajach antyludowych reżimów reakcyjnych, poddanych wielkim mocarstwom imperialistycznym. Imperializm zniewala całe społeczeństwa.

Przeszło 100 lat temu Lenin wykazał, że rozwój monopoli i kapitału finansowego nieuchronnie prowadzi do tego, iż niewielka garstka potentatów przemysłu i finansów – oligarchia finansowa – odgrywa decydującą rolę w ekonomice i polityce państw kapitalistycznych, im też całkowicie są podporządkowane rządy burżuazyjne. Imperializm staje się pozapaństwowym globalnym systemem. Podporządkowywanie sobie oraz wykorzystywanie aparatów państwowych przez monopole następuje w wyniku włączania przedstawicieli rządu do zarządów zjednoczeń monopolistycznych, przedstawicieli zaś monopoli i potentatów kapitału – w skład rządów krajów kapitalistycznych, przy czym zjawisko to jest charakterystyczne dla obecnej rzeczywistości. Tak na przykład w Stanach Zjednoczonych wszystkie kluczowe stanowiska w rządzie zajmują wielcy monopoliści reprezentujący najważniejsze grupy finansowe. Przeprowadzone na początku XXI wieku badania sieciowe ujawniły, że 40% wartości przedsiębiorstw całego świata należy do zaledwie do 147 firm co z powodu skomplikowanej struktury właścicielskiej nie rzuca się w oczy. Jak duża jest to koncentracja władzy świadczy jeszcze fakt, że w tym rankingu 49 pierwszych miejsc zajmują firmy finansowe.
Dotychczasowe imperia stają się żołnierzami globalnego imperium (imperializmu). Dotyczy to przede wszystkim imperium amerykańskiego, które pretendując od ponad wieku do panowania nad światem samozwańczo ogłasza całe kontynenty strefami swoich żywotnych interesów. Prowadzona przez Stany Zjednoczone polityka hegemonizmu, dyktatu, narzucania nierównoprawnych stosunków innym państwom, popierania represyjnych reżimów antyludowych i dyskryminacji krajów niewygodnych dla nich, dezorganizuje gospodarcze i polityczne stosunki międzypaństwowe, utrudnia ich normalny rozwój.
                              To właśnie tu kryje się podstawowa sprzeczność obecnego światowego systemu społeczno-politycznego.  Po transformacjach krajów zwanych socjalistycznymi, po ich szybkim rozwoju, sprzeczność między stworzonym przez imperializm światem jednobiegunowym z centralnym przywództwem a społeczeństwami dążącymi do wolności, do świata wielobiegunowego zaczęła się zaostrzać. Świat dzieli się na dwa obozy. Obóz budowany przez Rosję i Chiny pozyskuje coraz więcej sprzymierzeńców i jednocześnie unika bezpośredniego kontaktu militarnego z głównymi obrońcami starego porządku a więc USA i ich najbliższymi sojusznikami osłabiając  ich gospodarkę, ograniczając produkcję militarną. Sytuacja społeczna i gospodarcza w podstawowych imperiach zmierza ku katastrofie. Można mieć nadzieję, że wciąż rozbudowywana siła militarna „buntowników”  odstraszy imperia przed nieobliczalnymi decyzjami „załatwienia sprawy jak zawsze” przez spacyfikowanie przeciwnika. To właśnie jest ta walka o zmianę dotychczasowego porządku światowego. Cały świat jest jednym (bez wdawania się w szczegóły) systemem ekonomiczno-finansowym więc walka musi być prowadzona rozsądnie, ograniczając straty do minimum, stąd jej forma, forma wojny sieciowej. Jak zostało wyżej powiedziane; przeciwnik nie ma narodowości choć wykorzystuje skorumpowanych polityków (rządy konkretnych państw) do swoich celów. Wykorzystuje też wszelkie lewicowe organizacje manipulując nimi by swoimi nieodpowiedzialnymi działaniami osłabiały państwa, by stały się one potem łatwym łupem, prostym do unieszkodliwienia, łatwym do przejęcia. To jest stan wojny, muszą się więc liczyć organizacje te z karami jakie powinny spotykać dywersantów. Nie wszyscy politycy są skorumpowani, są tacy, którym zależy na dobru swojego kraju stąd patrząc na przebieg walki, kierując się relacjami z niej, ma się wrażenie kompletnego chaosu (np. współpracy wrogich sobie państw lub szkodzeniu sobie państw przyjaznych). Można by rzec, że to dlatego iż siły dobra walczą z siłami zła, nie zawsze jawnie i często wewnątrz państw. Rządy próbują wyrwać się z niewoli .
Wszyscy są uzależnieni od globalnej finansjery ale nie znaczy to, że muszą  wykonywać bezwzględnie jej polecenia.

„Współdziałanie nie wymaga od nas abyśmy walczyli o te same ideały lub solidaryzowali się z tymi standardami, które zastąpią obecną katastrofę i patologię. Te ideały mogą być różne, a nawet, w pewnym stopniu, przeciwne sobie, ale wszyscy musimy zrozumieć, że jeśli nie będziemy zdolni do ukręcenia łba globalnej oligarchii, wszystkie te projekty (jakiekolwiek są) pozostaną niezrealizowane i umrą na daremno.” (manifest Globalnego Sojuszu Rewolucyjnego).
Marks określił religię jako opium dla ludu (opium – stosowane w XIX wieku jako środek przeciwbólowy, nasenny, odurzający, uzależniający). Od tego czasu pojawiło się wiele innych narkotyków. To genialne porównanie opium do religii, w których dilerzy narkotyków (ściśle współpracujący z kapitalistami) karmią swoją ideologią masy sprzedając  im ją za przekazywane datki, pasuje również do współczesnych komunistów i marksistów namawiających masy do przyjęcia ich ideologii niczym nie różniącej się w swej istocie od typowych religii. Przywódcom organizacji lewicowych też chodzi tylko o dopchanie się do pełnego specjałów koryta. Tych których to oburza spytam – czy potraficie wymienić choć jedną akcję lewicy, która przyniosła masom lepsze życie? Tylko nie wciskajcie propagandowego kitu. Odurzają i usypiają masy odgrzewaną kaszą słowną. Nie sposób temu zaprzeczyć widząc marazm partii, organizacji związkowych, impotencję rewolucyjną. To nie byłoby jeszcze tak naganne ale często też masy pchane są do samobójczych wystąpień mamione obrazem przyszłej szczęśliwości (niczym królestwem bożym).
Nasuwa się pytanie – czy nie lepiej, zamiast mamić ludzi skompromitowaną ideologią nie zająć się pracą w związkach zawodowych, stanąć w pierwszej linii frontu walki z kapitalistami, osłabiać ich?
„Widmo komunizmu” już w nich nie wywołuje strachu, co najwyżej rozśmiesza.
To wymaga ostrego potępienia. Niewolnik nie może sam decydować o zamianie rolami ze swoim panem, o innym podziale pracy i dochodów. Musi  najpierw stać się wolnym. Społeczeństwa staną się wolne gdy zburzy się obecny porządek świata.

Marcin Brys

*          przez „marksizm” rozumiem ideologię zbudowaną na dorobku Marksa;

**        przez „komunizm” rozumiem ideologię polityczną i ekonomiczną

             stanowiącą algorytm dojścia do społeczeństwa komunistycznego;

***      Powyższy artykuł zawiera fragmenty polemik zamieszczonych na

             stronie smp.edu.pl i club-homo-sapiens.eu