„ŻÓŁTE KAMIZELKI” A KOMUNIŚCI Z KPP

Dwa miesiące temu Francuzi skrzyknęli się na mediach społecznościowych i dziś określa się ich mianem "żółtych kamizelek". Początkowo byli to przedstawiciele niższej klasy średniej zamieszkujący obszary wiejskie ale bunt przerodził się w ogólnonarodowy protest, którego główne demonstracje przeniosły się m.in. do Paryża. Główną przyczyną, pretekstem było zwiększenie podatków paliwowych, zastosowanie podatku węglowego i środków oszczędnościowych w tym digitalizacji administracji, wprowadzenie drogowych fotoradarów i globalizacja. W ciągu ostatnich tygodni "żółte kamizelki" stworzyły listę kilkudziesięciu żądań,  zróżnicowanych – pod częścią podpisałaby się lewica, pod innymi prawica oraz Zieloni. Żądania te obejmują niższe podatki, wyższe wynagrodzenia, niższe koszty energii, obniżenie wieku emerytalnego do 60 lat, zakaz budowy centrów handlowych na obrzeżach miast, darmowe parkingi w mieście, zakaz przenoszenia zakładów przemysłowych poza granice kraju, likwidacja bezdomności, wprowadzenie nowych progów podatkowych, podniesienie płacy minimalnej, regulacja czynszów, zakaz sprzedaży dóbr publicznych (takich jak lotniska czy zapory wodne; to reakcja na zapowiedź prywatyzacji paryskiego lotniska Orly), wzrost nakładów na wymiar sprawiedliwości i siły porządkowe, nacjonalizacja operatorów prądu i gazu, mocne postulaty z obszaru polityki senioralnej, edukacji, zwiększenie nakładów na psychiatrię, reforma konstytucji wprowadzająca instytucję referendum ludowego, ograniczenie wpływów banków, natychmiastowe wyjście z NATO, przedłużenie kadencji prezydenta, ale i rezygnację prezydenta Emmanuela Macrona.
Na razie nie są związani z żadnym ugrupowaniem. Ich żądania są kalką postulatów niemalże wszystkich stron francuskiej sceny politycznej. "Żółte kamizelki" nie mają też lidera to typowa organizacja siesiowa, organizacja bez organizacji. Wprawdzie mają ok. ośmiu rzeczników, ale o porozumienie między nimi jest trudno (demokratyczna większość).

Legalne partie milczą, czekają, wiadomo dlaczego bo ich misją jest dorwanie się do koryta a hasła, slogany służą jedynie do zbałamucenia mas by uzyskać ich poparcie lub na ich plecach piąć się do góry.
I tu popatrzmy na KPP, która od lat próbuje powiększyć swój skład. Oto statut jej - https://kom-pol.org/statut/ - prawie niczym szczególnym nie różni się od „statutu” korporacji wzbudzających u młodych obrzydzenie. A jakiż to partia ma program - https://kom-pol.org/o-nas/ - oprócz okrągłych słówek i postulatów bardziej odpowiadających związkom zawodowym jest jeszcze doktryna marksistowsko-leninowska i budowa socjalizmu – oba zupełnie niejasne pojęcia. No i jeszcze chęć przejęcia władzy politycznej oraz ekonomicznej przez proletariat (chroń nas przed tym panie boże).
Kto to zrozumie, raczej nikt. Taka partia może gromadzić jedynie chętnych do rewanżu na tych mających się lepiej. A to wróży bardzo źle nam wszystkim.

Marcin Brys
15.12.2018r.