13 Grudnia

 

Nagonka na Jaruzelskiego powinna być miłą muzyką dla lewicowców. Dobra zmiana, zaczęła od początku karać tych, którzy wpędzili nas w to bagno, dla jasności – w kapitalizm.
Rozumienie historii nie polega na jej obserwacji. Politycy są jak celebryci ich rola i zawód polega na pomocy w manipulacji ludźmi. To nie pozory a fakty są ważne. Trzeba pamiętać o sterowaniu refleksyjnym, o staraniu się by zrozumieć sens działań, cały historyczny kontekst.
Popatrzmy na Jaruzelskiego na przykładzie lat 80.
W punkcie 2 (i nie tylko w nim) porozumień z 1980r. Solidarność uznaje między innymi dozgonną przyjaźń polsko-radziecką, przewodnią rolę PZPR, konieczność powstania rad robotniczych, doskonalenia socjalizmu. Wypełnia więc wszelkie znamiona zwolenników komunizmu. Co robi Jaruzelski? 37 lat temu przymyka część lewicowych agitatorów "S" i beton PZPR, odsiewa tych lewicowych, zostawia zwolenników kapitalizmu, odsuwa PZPR od władzy zastępując głównych stanowiska w terenie oficerami wojska, następnie likwiduje gospodarkę socjalistyczną, wprowadza reformy wolnego rynku (Wilczek), w końcu pozbawia życia PZPR i daje się namówić prezydentowi USA na bycie prezydentem kapitalistycznej Polski by zagwarantować nienaruszalność zmian. I co? Więc komu służył? Polityka to gra wielu stron. Nie ma krajów zupełnie samodzielnych, wszędzie ścierają się interesy innych, niektórzy pomagali oczernić socjalizm (choćby zdarzenie w Kopalni Wujek czy zabójstwo Popiełuszki). Na historie trzeba patrzeć jedynie przez naukę. W nauce nie ma emocji. Prawdę można poznać jedynie dzięki jej metodom. A w propagandzie wróg to wróg, nie ważne jak mu było, niech mu będzie Wojtek.

Nietrudno zauważyć, że znakomita większość z lewicy opisuje ten świat tak jak go widzi, bez refleksji, bez analizy, ktoś powiedział coś, to tak jest. Nie obraźcie się ale to Wy jesteście chichotem historii. Jeśli w Jaruzelskim i spółce nie widzicie niczego głębszego, innej roli to świętujcie nagonkę na niego bo z tego co sobą przedstawiał był największym wrogiem lewicy.
Powtórzmy.W 80 i 81 stłamsił demokratyczne i lewicowe, oddolne ruchy w PZPR  i Solidarności (choćby Żabińskiego czy Sienkiewicza), Stanem Wojennym i późniejszymi prześladowaniami usunął socjalistycznych działaczy. Poprzez manipulacje odsunął z władz związku robotniczych kandydatów i tylnymi drzwiami („przez płot”) umieścił swojego przewodniczącego. Wywołanym chaosem zdyskredytował, o śmieszył, zapędził na ubocze lewicowych działaczy. Czy komuś się tu coś nie popieprzyło z tym hymnem pochwalnym.

M. Brys