CO DALEJ ?

 

 

„Klęska każdej rewolucji zaczyna się następnego dnia po jej zwycięstwie. Kiedy okazuje się, że rewolucjonistom skończył się wspólny temat, a zaczęła się nowa walka – o narzucenie wszystkim jedynie słusznej i najlepszej koncepcji (danego ugrupowania). W najlepszym wypadku prowadzi to do bratobójczej walki wśród niedawnych towarzyszy, co w efekcie wycina ich w pień, tworząc przestrzeń dla bardziej umiarkowanych i mniej ekspansywnych form politycznych.”(Petros At FreeLab)
Dlaczego ? Wiemy jak trudno być futurologiem, jak niebezpiecznym jest tworzenie wizji przyszłości przez naukowców, prognozowanie przez nich rozwoju, a szczególnie rozwoju społecznego. Najczęściej jest to „teraźniejszość plus” wraz dodaniem podrasowanej technologii albo dodawanie „teraźniejszości” ze znakiem przeciwnym (zaprzeczenie teraźniejszości). Nie ustrzegł się przed tym Marks. Znakomicie rozpoznał prawa rządzące całością świata ale wyciągnął złe wnioski, być może na skutek emocjonalnych związków z wrzeniem społecznym a na pewno też z powodu ograniczonej dostępnej wówczas wiedzy, zapomniał o istnieniu kontekstu historycznego. Zdecydował jaki będzie kolejny krok i niestety uznał, że następne będą takie same. Jego teoria rozwoju społecznego, budowy socjalizmu i komunizmu zbliżyła się przez to do utopi. Utopie są groźne gdy znajdą się w rękach ludzi chcących je urzeczywistnić, budujących na ich podstawie ideologie. Tak się też stało.
Przyszłości nie da się osiągnąć jedną drogą, idąc po linii prostej. Trzeba iść różnymi drogami, bezdrożami, stromiznami, bocznymi drogami, przez miejsca często nie do przebycia. Trzeba być tolerancyjnym na błędy, cały czas obserwując świat, świat który się zmienia zmieniając również nasze myślenie.
Ideologie, utopie łatwo opanowują ludzkie umysły, tak jak religie. Mobilizują siły systemów kojarzeniowych, które istnieją niezależnie od nich. Religie są naturalnym stanem umysłów, są prawdopodobne ze względu na predyspozycje mózgu ludzkiego. Natomiast działalność naukowa jest przeciwna naturze, przyswajanie wiedzy naukowej jest trudniejsze od przyswajania wyobrażeń religijnych. Działalność naukowa jest zarówno pod względem poznawczym, jak i społecznym wysoce nieprawdopodobna. Nauka jest tak „antynaturalna” dla umysłu człowieka, jak „naturalna” jest dla niego religia. Tak mówią badania, i to wyjaśnia wiele z minionego stulecia.
Nie można formułować teorii rozwoju, wizji przyszłości i nie panować (w sposób naukowy) nad nią w następnych latach. A tak się działo.
Żyjemy w czasach wymagających zmiany myślenia, odnalezienia dróg, które przeoczyliśmy idąc jedną, „jedynie słuszną drogą”. Zatarła się różnica między „lewicą” a „prawicą”. Schemat tego podziału funkcjonuje jedynie w kreowanych przez siebie wizerunkach aktorów sceny politycznej i nigdzie poza tym. Coraz więcej pojawia się ruchów solidaryzmu społecznego, wytwarzają one w swoich członkach pozytywne poczucie własnej skuteczności i odrzucają ich od tzw. politykierstwa, demaskują prawdziwy cel partii działających w „demokracji” (realizację materialnych interesów jej członków). Dostęp do wiedzy, epoka informacji,  możliwości sterownicze i manipulacyjne rządzących wymusiły i spowodowały zmiany w organizacji ruchów sprzeciwu (organizacje bez liderów).  Zniewolenie konsumpcjonizmem, powstanie szerokich warstw tzw. „szczęśliwych niewolników” (np. pracowników korporacji) wzmogło tęsknotę za wolnością, samodzielną realizacją swojego życia. I tu należałoby zapytać skansen tak zwanych ruchów komunistycznych jak wyobrażają sobie pozyskanie tych ludzi dla wizji kolejnej dyktatury i wejścia w klapkach na oczach na „słuszną drogę”. Nikt nie odrzuca mglistej wizji komunizmu. Nikt nie odrzuca walki z obecnym systemem, jest ona prowadzona, ale nie mniej istotnym jest przygotowanie ludzi do tego co będzie po „REWOLUCJI”.
Nie sposób tu nie zacytować zdania z Manifestu Globalnego Sojuszu Rewolucyjnego – „Przyszłość musi być oparta na zasadzie solidarności, na społeczeństwach jako organicznych, holistycznych jednościach. Każda kultura udzieli swojej własnej odpowiedzi w partykularnych formach duchowych i religijnych. Forma będzie odmienna w każdym przypadku.”
Coraz popularniejsze są ruchy anarchistyczne pozwalające ludziom wyartykułować
ich stłumione potrzeby, których nie pozwala im zaspokoić obecny opresyjny ustrój.
Rozwijają się i rosną ruchy solidarnościowe zarówno w przestrzeniach gospodarczych jak i społecznych. Ruchy anonimowych sprzeciwów, ruchy społeczności sieciowych nie przejmujących się żadną obserwacją, podsłuchami, monitoringiem, cenzurą.
„To są pierwsze, niemowlęce jeszcze, odruchy nowego społeczeństwa, dla którego zapisem wielorakiej tożsamości jest pamięć sieci. I ten kto spróbuje tę pamięć odciąć, musi się liczyć z ostrym, bezkompromisowym buntem. Porównywalnym z historycznymi przykładami walki przeciw wynarodowieniu, przeciw zatarciu pamięci historycznej. Tak, czcigodni starcy i moi rówieśnicy – to jest ta sama wartość, o którą (podobno) wszyscy walczyliśmy w kolejnych „pamiętnych latach”. I jeśli tego nie uszanujecie, to przynajmniej radzę nie przeszkadzać. Bo sieć nie zapomina. Nie wybacza. I nie ma względu na wiek, ni zasługi.” (Natalia & Petros Czerwona pigułka).
Ostatni gasi światło, ale to nic chwalebnego.

Marcin Brys